Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
9lut/10

Zbrodnia i szpara

Jako przyznający się do swego niedouctwa niedouk postanowiłem ostatnio odrobić zaległości literackie w postaci Dostojewskiego. Chwyciłem więc za jego opus magnum, czyli Zbrodnię i karę i rozpocząłem bardzo męczącą petersburską wycieczkę po wszystkich możliwych ulicach. Dostojewski to porcja ponad miarę. Po 170 stronach musiałem powiedzieć "basta" i odłożyć ten niekończący się obiad z dwudziestu dań. Na jak długo? Nie wiem. Ale nieprędko zgłodnieję. Dostojewski mnie zagadał i przymęczył, niczym gość, który nie chce wyjść, mimo, że gospodarze już dawno zasypiają.

Ja rozumiem kontekst dziejowy, w którym to było napisane, rozumiem, że była to nowatorska preegzystencjalistyczna formuła jego czasu – miasto nabudowane na patologicznych instynktach, psychologiczny wgląd w zbrodnię, z dodatkową skłonnością (d)Raskolnikowa do autoszczerości. Ale nie zmienia to faktu, że w kontekście współczesnym Zbrodnia i kara to literatura, która chyba jednak się starzeje. To całe kataryniarstwo... Wiem, że jeszcze nie powinienem oceniać książki, kiedy nawet jednej trzeciej nie przebrnąłem, ale, na boga, to cegła, więc i proporcje robią się inne.

Przy okazji, Fiodor to niezwykłe imię. Pasuje dla kota (ba! być może sam bym sobie takie wybrał, gdyby mnie kiedyś ktoś spytał o zdanie). Mój kot ma 11 lat i do tej pory jest bez imienia. Coś jak Psina Gombrowicza. Kamil nazywa go Książę. Może czas go przechrzcić na Księcia Fiodora? Z pięć lat temu Książę miał takie swoje ulubione zamknięte miejsce w piwnicy, do którego wchodził przez szparę w żaluzjach na dwie-trzy godziny, po czym jakby się nic nie stało – wychodził. Kasia uznała wtedy, że on tam pisze swoje dzieło filozoficzne. Jak się tak zastanowię, to stwierdzam, że wielkością z pewnością dorównywałoby klocom Dostojewskiego. Ale czy było by w tym tyleż samo obsesji i dramatu? Nie, to Księciu nie przystoi. To by zapewne była literatura chłodna, nienawistna, wykalkulowana i dotycząca projektu hodowli ludzi, nie inaczej.

Komentarze (7) Trackbacks (0)
  1. kicio słooooodziak! koffam! :* <3

  2. przez połowę mojego literackiego życia byłam podobnego zdania. trudne, nudne i możesz mi wierzyć – momenty to są, ale tylko po to by się po nich zacząć ciąć. a zachwytu niektórych Zachodniaków nie pojmuję – oni chyba uważają, że jeśli coś czytają i tego nie rozumieją musi być genialne.
    swoją drogą karygodne zachowanie – nie onazwować kota! jak Ci się zapytają dlaczego Fiodor? “Bo dostojewski chujowym pisarzem był”? Nie lepiej Michał? ;p Ładne imię…

  3. Swego czasu próbowałem się zmusić do przeczytania “Idioty”(tak gloryfikowanego przez Iggiego Popa i Bowiego) …nie dałem rady.

  4. Z tym Dostojewskim to jest tak jak z koniem, który idzie po błocie (bez skojarzeń!). Mimo, że wykonuje wiele dynamicznych ruchów i zdyszany patrzy na wszystkie strony, to jednak nic szczególnego z tego nie wynika i jakoś z rzadka wóz porusza się dalej. Te 170 stron można by spokojnie skrócić o połowę i książka by na tym wcale nie straciła.

    Nie wiem jak to się stało, że kota nie nazwaliśmy. Istnieje prawdopodobieństwo, że nas zahipnotyzował i zablokował w tej kwestii, i sam sobie wybrał imię. Takie czasem można odnieść wrażenie…

  5. Ciężar Dostojewskiego spoczywa na moich klatkach schodowych, drzwiach wejściowych do mieszkania i porankach, kiedy widzę babcie w przykrytej jeszcze mrokiem kuchni, zasiedziałą od godziny nad kolejnym – piątym! – papierosem, wpatrzoną w przestrzeń miedzy lodówką a zlewem
    Skulony nad tym samym tomiskiem, zamknąłem i ani razu nie powróciłem.

  6. Książe jest nadwyraz energiczny mentalnie (choć jego statyczne, przenikliwe spojrzenie daje czasem wiele do myślenia), aby zarzucać mu na garb brudny płaszcz Fiodora D. Jestem pewien, że jego koci traktat byłby na miarę ponadczasową dla współczesnego egzystencjalizmu :)

  7. Za złą książkę się zabrałeś, dude ;) ja proponuję zacząć od króciutkich “Opowieści fantastycznych”, szczególnie polecam opowiadanie o kuszącym tytule “Bobek”. :)
    W kwestii Księcia, jestem pewna, że on COŚ stworzył i kiedy to dzieło zostanie objawione światu, ten zmieni się na zawsze i już nic nigdy nie będzie takie samo!


Dodaj komentarz


Brak trackbacków.

Living on video

Grace Jones - Corporate Cannibal (2008)

UserOnline

Users: 5 Guests

Meta

Ostatnie komentarze

Archiwum

Last.fm

The Boxer
30 Jul 2010, 13:06
The Boxer
30 Jul 2010, 12:47
The Boxer
30 Jul 2010, 12:41
The Boxer
30 Jul 2010, 12:35
The Boxer
30 Jul 2010, 12:32

Newsletter