Home » Bez kategorii

Zadziwiająca praca umysłu

31 października 2011 6 Comments

Za każdym razem, gdy chcę zacząć pisać tę notkę nachodzi mnie na wyznania, ale nie jestem przekonany czy chcę uprawiać ten typ ekshibicjonizmu. Zaprzeczałbym sobie, gdybym uważał ekshibicjonizm za rzecz negatywną, w końcu cała ta strona, poza aspektem reklamowym, jest przedsionkiem mojej prywatności i utrzymuję ją także po to, aby stworzyć możliwość do podglądania mnie (takie czasy). Zresztą ekshibicjonizm jako taki nie jest mi obcy i niektórzy o tym wiedzą, bo lubię czasem na imprezie wystawić fiuta. Ekshibizjonizm intelektualny – również go lubię uprawiać ilekroć mnie najdzie sensowniejsza myśl. W ramach ekshibicjonizmu można również uprawiać ten najlichszy: opisywać jak wygląda dzień, co się zjadło, ile razy postawiło klocka, etc. – to mnie akurat kręci najmniej. Pozostaje jeszcze ekshibicjonizm emocjonalny… I tego się zwyczajnie boję, bo w mojej głowie otwierają się ostatnio furtki do nieznanych mi obszarów.

Jak każdy człowiek składam się z cząstek innych ludzi. Ta unikatowa kombinacja składników stanowi bazę do czyjegoś indywidualizmu i nakreślenia człowieka jako Osoby. Niby proste. W moim przypadku ten poczet „świętych” mógłbym zawężyć do trzech nazwisk, które w sporej części mnie ukształtowały – intelektualnie, emocjonalnie, artystycznie. Z nimi bowiem zawsze miałem najlepszą korelację myśli. Ale pod spodem, pod zaspami procesów myślowych złowieszczo połyskują ukryte dotąd, stare, dawno zapomniane guzki z odległej przeszłości, z początków mojego czasu.

Cierpię na dwubiegunowość. Moja aktywność psychiczna to ścieranie się wykluczających się cech, bo noszę w sobie w równej mierze pierwiastki męski i żeński. Nie trzeba zatem dużo by zaburzyć tę równowagę i sprawić, że jeden z nich zacznie dominować nad drugim. Najprostszy przykład: jeśli konfrontuję się z kimś kto ma nade mną przewagę, wówczas mój umysł zaczyna się feminizować. Gdy przewagę odczuwam ja, wówczas zaczynam działać w zmaskulinizowanym trybie. Na horyzoncie tej huśtawki majaczą figury Ojca i Matki, jako pierwotnego źródła tego rozwarstwienia, rozłamu, pośrodku którego stoję ciągnięty za kończyny na wszystkie strony. Zdarza się, że w chwilach wkurwienia, stresu, smutku lub innych zaburzeń moje usta przemawiają ich słowami. Widzę po fakcie, że jestem pod kontrolą tamtych sił i zaciskam wargi, aby nie dać im się po mnie panoszyć.

I tak oto znalazłem się chwilowo na zaburzonym obszarze. Czy ktoś się kiedyś zastanawiał nad etymologią tego słowa? Kiedy i z czego powstało? Gdy powiem „niebo jest zaburzone” to brzmi to prawie jak poezja, a przed oczami staje obraz ciemnych kłębów i dynamicznie szalejącego żywiołu. Zaburzony umysł jest odbiciem tej wizji: w chmurze neuronów toczy się walka żywiołów, tarcie, rozświetlane co chwila przez wyładowania elektryczne i niekontrolowane impulsy. Swego czasu napisałem tu dość interesującą notkę, w której proces powstawania tak zwanych potworków myślowych przełożyłem na język aparatury laboratoryjnej, użytej przez pewnego amerykańskiego chemika w eksperymencie potwierdzającym hipotezę powstania życia na Ziemi. Temat ostatnio do mnie powrócił, więc poczyniłem ilustrację, która widnieje powyżej. Poniżej z kolei tytuł, który, jak mi się zdaje, powinienem sobie przykleić na lodówkę w formie motta.

6 Komentarzy »

  • Kat said:

    Hess is more… Wow, niewiele znam osób, które słuchają tego/znają to.

    Ekshibicjonizm jest zdrowy – im więcej z siebie wyrzucasz, tym więcej masz przestrzeni na wchłanianie tego, co nowe. Sposób na swoiste oczyszczenie się ze zbędnych emocji, myśli, produktów przemiany materii.

    Zgłoszę się do Ciebie gdy będzie mnie już stać na wymyślony przeze mnie tatuaż, żebyś mi narysował (ma być na nim Hellboy i Wolverine, stojący do siebie plecami, od pasa w górę ;-)

  • Michał Szyksznian (author) said:

    Ostatni album Hess Is More to jedna z moich ulubionych płyt zeszłego roku. Poprzednich nie znam ;)
    Co do tatuażu, to takich komiksowych klimatów już dawno nie rysowałem, więc pomysł mi się podoba – zapraszam, gdy nadejdzie odpowiednia pora!

  • Kat said:

    Ale „Yes Boss” na pewno znasz – to jego najpopularniejszy utwór :)

  • Kat said:

    Obiecuję ograniczyć spam. Obecnie nie mam zleceń, więc mam więcej wolnego czasu – to dlatego.

  • Michał Szyksznian (author) said:

    A nie znałem, ale już znam. Dziękować!

  • pun said:

    ekshibicjonizm emocjonalny jest o tyle straszny, że bywa trudny w skutkach. i raz uwolniony, rozłupuje orzech kwestii nowych, które przy odpowiednich okolicznościach i sprzyjającym stanie umysłu, stawiają przed oczami dramatyczną wizję diametralnej zmiany myślenia/odczuwania, na którą zwykle (w stanie zwątpienia czy wzmożonego rozmyślania i wywlekania flaków małych wątków, oraz towarzyszących im odczuć) nie ma siły.

Pozostaw komentarz!

Dodaj komentarz poniżej lub trackback ze swojej strony. Możesz też subskrybować komenarze przez RSS.

Pisz co chcesz, tylko nie spamuj!

Możesz skorzystać ze znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>