Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
14lis/08

Wielka żółta

Maciej Maleńczuk (MM)Aż mi głupio, że tak z tyłka wyciągam ten temat, ale chciałbym się zwierzyć a propos jazzu. Otóż jazz jest w porządku, ale nie łechce mnie jakoś szczególnie, jest mi w zasadzie obojętny. Owszem, mam czasem tę głupią potrzebę powiedzenia, że słucham czegoś offowego, ale nie mogę przy tym zadawać sobie kłamu. Tak więc nie słucham jazzu z powodu zwykłej ludzkiej uczciwości. Ale nie do tego zmierzam. Otóż jest coś czego w jazzie nie znoszę: improwizacja. Zdążyłem się tym na razie podzielić z najbliższymi, ale widziałem ten nieco skisły wyraz pobłażania w ich oczach, spojrzenie niby pogodne i "masz prawo nie lubić", ale... Więc dzielę się publicznie, co więcej, mam zamiar wykorzystać jako podpórkę pewną publiczną osobę. W nocy w powtórce "Małej czarnej" (program dla kobiet) był Maleńczuk i rozmowa między kokoszkami zeszła na temat pewnego uładzenia w życiu, zachowania porządku. Maleńczuk powiedział, że potrzebuje porządku również przy kompozycjach muzycznych, potrzebna mu pełna kontrola - i nawet jeśli piosenka ma aranż jazzowy, to nie ma tu miejsca na improwizowanie, ponieważ, cytuję, "improwizacja w jazzie to pierdolenie w bambus". Przyznam, że lubię to co robi Maleńczuk (i cenię sobie to, że nie popadł w idiotyczne chołubienie undergroundu, że miał w sobie naturalność pozwalającą mu zabiegać o uznanie). Fakt, to co mówi, nie zawsze mi odpowiada. Ale wykorzystuję go z innego powodu niż sympatia czy antypatia. Ja po prostu wiem, że jako osoba prywatna wygłaszająca sąd o improwizacji jazzowej, jestem skazany na pobłażliwe pogłaskanie ze strony otoczenia, które będzie urabiać we mnie poczucie, że się "nie znam" (co jest w pewien sposób poniżające). Więc zasłaniam się takim Maleńczukiem, żeby nabrać w tym wszystkim nieco wiarygodności i siły. Podsumujmy zatem: nie przepadam za improwizowanym jazzem i irytuje mnie, gdy doświadczam tego rzępolenia dłużej niż trzy minuty. Uff, cóż za ulga z samego rana.

Komentarze (1) Trackbacks (0)
  1. pisze do pan michala dopiero teraz choc chcialem duzo wczesniej…no ale nie udalo sie; po pierwsze swietny ten twoj dziennik;dobrze sie czyta;pomijajac natretctwa gombrowiczowsko-napuszono literackie,naprawde smaczne;co do jezzu musisz posluchac coltrane’a love supreme’-improwizacja,ale jakze zdyscyplinowana,smakowite;pozdrawiam serdecznie i powodzenia w zyciu zycze;)


Dodaj komentarz


Brak trackbacków.

Living on video

Marilyn Manson - Arma-Goddamn Motherfuckin-Geddon [Director's Cut] (2009)

UserOnline

Users: 5 Guests

Meta

Ostatnie prace

Ostatnie komentarze

Popularne wpisy

Archiwum

Last.fm

Tagi

alchemia alkohol Batman Bitter Glitter Bluewater Productions David Bowie David Lynch fantasmagorie film filozofia Friedrich Nietzsche Gombrowicz Google Grace Jones Grecja Justin Bieber kino koncert Kraków Którędy? Lady Gaga libido literatura Madame La Kukuruku MansonPl Marilyn Manson miasto Michael Jackson muzyka podróż porno praca magisterska prace publikacje sny studia szkice sztuka telewizja urodziny Warszawa wystawa youtube znajomi śmierć