W cieniu
Ostatnio uciekałem. Przed siebie. A może od siebie. A może po prostu w stronę słońca, tam, gdzie bym nie czuł, że stoję w czyimś cieniu. Sprawa do zbadania… przemyślenia, połknięcia, wydalenia.
Myślałem o zrobieniu swojej wystawy (choć tak naprawdę to inni o tym pomyśleli, sam bym nie wyszedł z inicjatywą). Wszak 25 lat życia, 5 lat dorobku w pracach i nic, i nic… Miałem nawet możliwość, bo pewne szczecińskie stowarzyszenie współorganizuje Queer Film Festiwal i wystawa mogłaby być jednym z jego dekoracyjnych punktów. Jako organizacja pozarządowa są w stanie zebrać środki od sponsorów. Tylko, że jeśli mam mieć wystawę, to nie w ramach czegoś. Nie chcę być dodatkiem. Nie chcę też jej z kimś dzielić, niepotrzebni mi dodatkowi „artyści”. Poza tym organizacja, którą traktuję z pobłażaniem i sceptycyzmem nie jest dla mnie odpowiednim partnerem. Nie chcę czuć się jej wdzięczny. Jeśli już, to wystawa osobna… Choć zagadką pozostaje mój średni entuzjazm.
Poniżej Kasia. Wstawiam z braku laku.

























Pozostaw komentarz!