Home » Bez kategorii

Ten typ tak ma

13 października 2009 2 Comments

Jeśli przeglądaliście kiedyś Historię filozofii Tatarkiewicza, to musiały Was uderzyć powszczepiane w nią portrety myślicieli. W zasadzie dzięki tej „Biblii” (bądźmy szczerzy – studenci uczą się właśnie z tego; rzecz zapewne ma się podobnie z kadrami uniwersyteckimi) wyrobiłem w sobie odruch sprawdzania tego jak dany filozof wyglądał. Wygląd bowiem pozwalał mi na lepsze skorelowanie poglądów z autorem. Poza tym konkretyzował go, a to istotne w dialogu, jaki chcemy podejmować z czymkolwiek. Ale – do czego zmierzam?

Otóż gatunek „filozof” dosyć często odznacza się tym, co nazywam czadowym ryjem. Chodzi o pewne cechy fizjonomii twarzy, które sprawiają, że szpetota osiąga na niej posmak pozytywny, może nawet humorystyczny. Są to oblicza, które wytwarza wieloletni wysiłek umysłowy.

Spójrzmy na najsławniejszego pięknisia starożytnej Grecji, na Sokratesa. Legendy o jego paskudnej aparycji przetrwały przez wieki. W swym artykule internetowym Debra Nails opisuje osobliwość jego postaci:

„Źródła, które przetrwały, zgadzają się co do tego, że Sokrates był absolutnie brzydki – przypominał bardziej satyra niż człowieka – zupełnie nie przypominając posągów, które później odnaleziono, a które zdobią dziś strony internetowe i okładki książek. Miał szeroko rozstawione, wyłupiaste oczy, które uciekały mu na boki, pozwalając mu, jak krabowi, widzieć nie tylko to, co z przodu, ale i to, co po bokach. Miał płaski, zadarty nos z rozszerzającymi się ku dołowi nozdrzami i ogromne, mięsiste usta jak osioł. Był niepodatny na działanie alkoholu i zimna, a to sprawiło, że stał się obiektem podejrzeń dla współżołnierzy biorących udział w wyprawie wojennej. Sokrates zapuszczał długie włosy w stylu spartańskim (nawet wtedy, gdy Ateny i Sparta były w stanie wojny), chodził boso i nie mył się, zwykł nosić laskę i wyglądać arogancko. Nie zmieniał ubrań, lecz nosił za dnia to, czym okrywał się w nocy. Miał też coś charakterystycznego w swoim chodzie, który opisywany był jako tak zastraszająco dumny, że wrogowie wojenni trzymali się na dystans. Możemy bezpiecznie założyć, że średni wzrost (skoro nikt nic o wzroście nie wspomina) i krępa budowa ciała umożliwiły mu prowadzenie aktywnego trybu życia. Wbrew ikonicznej tradycji dużego brzucha, Sokrates i jego kompani są opisywani jako wiecznie głodni (…)”.

Arystofanes w Ptakach wspomina ponoć o „niedomytym Sokratesie”. Sięgając do dalszych tekstów źródłowych odnajdziemy więcej wzmianek o tej, tak bardzo dla Greków zastanawiającej, sylwecie. Alkibiades w Uczcie Platona mówi, że „on nie jest podobny do nikogo z ludzi”, nazywa go „oryginałem” porównywalnym „tylko do sylenów i satyrów”. Irena Krońska w swej książce poświęconej Sokratesowi przytacza sytuację opisaną przez jego ucznia Fedona w dialogu Zopyros. Otóż fizjonomik Zopyros, patrząc na Sokratesa, powiedział, że „jego wygląd wskazuje na ubóstwo duchowe i skłonność do występków”. Ha! I jak to się ma do skompilowanej kilka wieków później historii filozofii Diogenesa Laertiosa? Diogenes mówi o Sokratesie, którego to zazwyczaj opisywano jako człowieka w łachmanach, następująco: „Czasem jednak, w szczególnie uroczystych okazjach, Sokrates ubierał się porządnie, a nawet strojnie. Takim na przykład widzimy go w platońskiej Uczcie, kiedy idzie do Agatona”. I teraz zajrzyjmy do tej Uczty i przyjrzyjmy się wzmiankowanej „strojności”:

„[Apollodor] mówił tedy, że go przypadkiem spotkał Sokrates, świeżo umyty i z podeszwami na nogach, a to mu się rzadko zdarzało; więc go zapytał, dokąd idzie, że się taki ładny zrobił. A tamten powiada, że: – Na ucztę do Agatona; bom mu wczoraj uciekł z tego uroczystego przyjęcia, które urządził z okazji swego zwycięstwa; bałem się, że będzie dużo hołoty, alem obiecał przyjść na drugi dzień. I takem się oto wystroił, żeby się ładnie pokazać u takiego ładnego człowieka”.

Innymi słowy Sokrates się podmył i założył sandały, żeby zakryć swoje zrogowaciałe stopy. Był to, jak widać, szczyt jego elegancji, maksimum, na jakie się zdobył. Efekt tego wszystkiego? Mężczyźni wręcz włazili mu do łóżka. Grubemu, śmierdzącemu, szpetnemu facetowi. Jak on to robił? Chłopcy kochali ponoć intelekt, a Sokrates ponoć nie wykorzystywał swej władzy nad ich libido i odmawiał tak łatwych interakcji. Ponoć. Nie przeczył jednak, że jego „ośle” wargi lepiej całują niż usta innych. Nie wiem, być może to jego własny dystans i ten dziwaczny, nazwijmy to, protodadaizm były owymi tajemniczymi elementami zjednującymi mu miłość.

W późniejszej tradycji napotkamy tyradę Nietzschego, który nie wytrzymał i postanowił przerwać krępujące milczenie w sprawie urody Sokratesa. Brzydota i pospólstwo były dla niego antygreckie, obalały człowieka już u progu. A jednak tego „trefnisia” Sokratesa potraktowano poważnie. Według diagnozy Nietzschego Sokrates fascynował ponieważ jawił się jako rozumowe lekarstwo na zwyrodnienie i agonię Aten. Zastanówmy się jednak – jeśli wabił do łoża jako człowiek pełen cnót, to w jakiejż patologii musiała tkwić sama Hellada? Coś w tym jest. Może młodzi Grecy byli znużeni swoim pięknem i zepsuciem na tyle, że potrzebowali równowagi w formie czegoś kontrastującego z nimi w każdym względzie?

Takoż malowniczo przedstawia się problematyka fizjonomii Sokratesa. W XX wieku pojawiła się postać, która w jakimś sensie jest dla mnie jego reinkarnacją – Jean-Paul Sartre, właściciel kolejnego czadowego ryja. Słyszałem, że kobiety nim nie gardziły. Poniżej on sam oraz Sokrates w wykonaniu rzeźbiarza Constantina Brancusi:

Jean Paul SartreSocrates (by Constantin Brancusi)

2 Komentarzy »

  • Mario (Mornariel) said:

    o rany
    "historię filozofii" tatarkiewicza mam jako podręcznik do fizyki (na prawdę) :D 1 kl. LO hehe

  • Szyksznian (author) said:

    No tak, fizyka była częścią filozofii, dopóki nie oddzielił jej renesans.
    Zwróć uwagę na zamieszczone tam zdjęcie Newtona – jeden z moich ulubionych czadowych ryjów.

Pozostaw komentarz!

Dodaj komentarz poniżej lub trackback ze swojej strony. Możesz też subskrybować komenarze przez RSS.

Pisz co chcesz, tylko nie spamuj!

Możesz skorzystać ze znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>