Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
15lut/10

Biegając z nożyczkami

Różnica: 170 stron Dostojewskiego w 2 tygodnie i 300 stron Burroughsa w 2 dni. Doszedłem do prostego wniosku: Dostojewski mnie tą książką co prawda przymęczył, ale cała sytuacja mogła też mieć źródło w fakcie, że średnio zainteresowało mnie to, nad czym się spuszczał. Inaczej jest z Biegając z nożyczkami Burroughsa. Augustena Burroughsa (nie mylić z Williamem S.!).

Burroughs sklecił swoją książkę ze zdystansowanego psychologicznego chaosu. A nawet psychiatrycznego. Matka Augustena, odzwierciedlenie egocentryzmu, histerii i obłędu, jest jedną z najlepiej zarysowanych postaci, na jakie ostatnimi czasy trafiłem. W ogóle całość tych wspomnień to zestaw tak zły i nieprawdopodobny, że w pierwszym odruchu wszystko może się wydać absolutnie zmyślone. Prezentowany przez Burroughsa typ humoru i rozładowania sprawia, że mam ochotę choć na moment się tam znaleźć i zanurzyć w tym nieokiełznanym smrodzie, w tej paradzie dowolności, w miejscu, które jest wypełnione rozkładem i potencją — jednocześnie! Życie rodzinne zawiadywane przez psychiatrę jest równie patologiczne, co życie rodzinne zawiadywane przez alkoholika i wariatkę. Augusten doświadcza obu na raz. To taki Parnassus, ale przeniesiony na wymiar codzienny, do smutnej, zwiędłej i rozczarowującej rzeczywistości, w której samemu trzeba mierzyć się z mroczną wyobraźnią innych. I w przeciwieństwie do Parnassusa — przepełniony seksualnością. "Psychiatryczna" rodzina Finchów to komuna dziwaków, na czele której siedzi dyplomowany lekarz, porozumiewający się z Bogiem za pomocą własnego stolca. I w tym wszystkim on, Augusten Burroughs, który wspominając te historie po latach, jest równie autentyczny jako sześciolatek, jak i prawie dorosły chłopak (jego sposób budowania logiki w zdaniach!). Zjadłem tę książkę momentalnie, zapchałem się nią jak świnia i pokwikiwałem smutnawo, że mi się skończyła. Potrzeba mi więcej (Spragniony dopisany do listy). Zdaje się, że będę potrzebował odświeżyć też adaptację filmową, tak porównawczo. Film widziałem dwa lata temu — moja kapryśna pamięć do filmów bywa zaskakująco krótka, lecz w tym przypadku historia utrwaliła się we mnie twarzami aktorów. Tak więc nie obeszło się bez nich przy samym czytaniu. Zwiastun poniżej:

Living on video

Marilyn Manson - The Dope Show (1998)

UserOnline

Users: 3 Guests

Meta

Ostatnie prace

Ostatnie komentarze

Popularne wpisy

Archiwum

Last.fm

Tagi

alchemia alkohol Batman Bitter Glitter Bluewater Productions David Bowie David Lynch fantasmagorie film filozofia Friedrich Nietzsche Gombrowicz Google Grace Jones Grecja Justin Bieber kino koncert Kraków Którędy? Lady Gaga libido literatura Madame La Kukuruku MansonPl Marilyn Manson miasto Michael Jackson muzyka podróż porno praca magisterska prace publikacje sny studia szkice sztuka telewizja urodziny Warszawa wystawa youtube znajomi śmierć