Obwód a punkt centralny
Inna ciekawostka: ludziom z centrum nie chce się ruszać dupy, gdy mają pojechać dalej niż sto metrów poza swoje terytorium. Zauważyłem to w zeszłym roku, w szerszej, ogólnokrajowej skali, gdy warszawiacy stawiali opór dowiedziawszy się, że zlot MansonPl odbędzie się we Wrocławiu. Ludzie z innych miast jakoś nie mają problemu, żeby podróżować po Polsce. Natomiast wyjechać z Warszawy to już nie lada problem, to już udręka. Dla Warszawiaka każde inne miasto zdaje się być prowincją, a czegóż szukać na prowincji skoro jedyne życie toczy się w centrum? (jest jeszcze sprawa Krakowa, ale o tym kiedy indziej). Przekładając to na strukturę miasta: dla ludzi z centrum wszystko, co poza ich terenem, jest słabsze, nieciekawe, nie warte zachodu i basta. Z perspektywy człowieka z obrzeży, takiego jak ja, człowieka, który ma większy dystans wobec centrum, ponieważ spogląda na nie z boku - sprawy centrum nie mają się tak cudownie, jak to się może wydawać. Owszem, jest to punkt, do którego się siłą rzeczy grawituje, bo tam też się skupia dzienne i nocne "życie", imprezy, etc. Imprezy... Nie mam zamiaru rozwałkowywać teraz mojego ostatniego "traktatu o manekinach", choć przyznam, że pewne kwestie nadal mnie nurtują. Ale chcę zaznaczyć, że mój sceptycyzm wobec nocnego życia centrum jest czymś, co mi może pewne rzeczy utrudniać... Na przykład pełen komfort przeżywania chwili. Na dłuższą metę jednak ułatwia, przyzwyczaja, oswaja. A więc in plus.
Piszę dalej magisterkę. Bilans: w ciągu tygodnia napisałem 30 stron. Nie wiem czy to dobry wynik, czy nie. Nadal się czuję zwiotczały i niechętny. Ależ przecież robię to dla tytułu, tego prestiżowego tytułu, jakim jest marne mgr koło nazwiska... Czasu nie ma, to zasadniczy problem, który sprawia, że pisanie staje się męką. Bo przecież temat dla mnie fajny. No, ale co z tego, co z tego... Wiem jednak, że gdy skończę, poczuję się w jakiś sposób dumny.
Tymczasem polecam przygody pani Barbary i klatki B. Pani Barbara zawsze potrafi rozświetlić moje lica. Klatka B to serial fabularny, ale realizowany tak, jakby był amatorskim zapisem wideo. Z odcinka na odcinek przeradza się w thriller - blok skrywa tajemnice, które frapują, coś nie gra, coś straszy. Ni to Alternatywy 4, ni to Lynch, ni to von Trier. Ale pani Barbara... pani Barbara Kwarc, biorąc udział w tej wielkiej grze, błyszczy. Bo leci autentykiem, sobą od początku do końca. I będąc jednocześnie wpleciona w fabułę, opowiada prywatą, czasem nie związaną z historią. Jak na aktorkę-amatorkę jest dosyć ujmująca. Mój ulubiony fragment z Barbarą, z samego początku serii, gdzie narzeka na pana Józia i jego psa Polę:
Living on video
Jobriath - Rock of Ages (1974 live performance at NBC's The Midnight Special)
UserOnline
Meta
Ostatnie prace
Ostatnie komentarze
- Michał Szyksznian o Lady Gaga
- Selena o Lady Gaga
- Silwena o Wywiad z radia Szczecin.fm
- Toksia o Wywiad z radia Szczecin.fm
- Agnieszka Hańczuk o Wywiad z radia Szczecin.fm
Popularne wpisy
Wywiad z radia Szczecin.f...
Spotkanie z Mansonem i "D...
Którędy do Bullsik Galler...
Makroprozopus
Genealogie bólu: podróż d...
Sprawa Justina Biebera
Amerykański Artysta
Niemieckie firany
Którędy do Bullsik Galler...
W radiu o Mansonie
Archiwum
Last.fm









