Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
6wrz/08

Obwód a punkt centralny

Miałem w tym roku okazję rozeznać się w różnicach dotyczących ludzi z centrum i ludzi z obrzeży miasta. A różnice takie niewątpliwie są. Z początku nie wiadomo w czym się dokładnie przejawiają, ale przy głębszym wglądzie sprawa się nieco klaruje. Nie mówię, że wszyscy się wpisują w moje obserwacje, ale są to pewne... tendencje. Pierwsza różnica jest taka, że ludzie z centrum mają wszędzie blisko, więc w każdej chwili mogą się spotkać. Co za tym idzie nie mają zwyczaju umawiania się dwa dni lub dzień wcześniej. Umawiają się godzinę przed. Druga różnica: ludzie z centrum, żyjąc w poczuciu, że mają wszędzie blisko, niemiłosiernie się spóźniają. Człowiek z obrzeży, w obawie żeby mu uboga komunikacja nie zawiodła, szykuje się na pielgrzymkę do miasta już na dwie godziny przed czasem. Jest wytresowany przez niedogodności dojazdowe. Człowiek z centrum w ogóle się nie szykuje, myśląc, że "to blisko", że "zdąży", że "jeszcze to a tamto", relaks, niezmącenie i papieros. W konsekwencji traci czujność co do godziny. Gdy umawiasz się z obrzeżakiem możesz być pewien, że zjawi się przed tobą. Na człowieka z centrum trzeba brać poprawkę czasową.

Inna ciekawostka: ludziom z centrum nie chce się ruszać dupy, gdy mają pojechać dalej niż sto metrów poza swoje terytorium. Zauważyłem to w zeszłym roku, w szerszej, ogólnokrajowej skali, gdy warszawiacy stawiali opór dowiedziawszy się, że zlot MansonPl odbędzie się we Wrocławiu. Ludzie z innych miast jakoś nie mają problemu, żeby podróżować po Polsce. Natomiast wyjechać z Warszawy to już nie lada problem, to już udręka. Dla Warszawiaka każde inne miasto zdaje się być prowincją, a czegóż szukać na prowincji skoro jedyne życie toczy się w centrum? (jest jeszcze sprawa Krakowa, ale o tym kiedy indziej). Przekładając to na strukturę miasta: dla ludzi z centrum wszystko, co poza ich terenem, jest słabsze, nieciekawe, nie warte zachodu i basta. Z perspektywy człowieka z obrzeży, takiego jak ja, człowieka, który ma większy dystans wobec centrum, ponieważ spogląda na nie z boku - sprawy centrum nie mają się tak cudownie, jak to się może wydawać. Owszem, jest to punkt, do którego się siłą rzeczy grawituje, bo tam też się skupia dzienne i nocne "życie", imprezy, etc. Imprezy... Nie mam zamiaru rozwałkowywać teraz mojego ostatniego "traktatu o manekinach", choć przyznam, że pewne kwestie nadal mnie nurtują. Ale chcę zaznaczyć, że mój sceptycyzm wobec nocnego życia centrum jest czymś, co mi może pewne rzeczy utrudniać... Na przykład pełen komfort przeżywania chwili. Na dłuższą metę jednak ułatwia, przyzwyczaja, oswaja. A więc in plus.

Piszę dalej magisterkę. Bilans: w ciągu tygodnia napisałem 30 stron. Nie wiem czy to dobry wynik, czy nie. Nadal się czuję zwiotczały i niechętny. Ależ przecież robię to dla tytułu, tego prestiżowego tytułu, jakim jest marne mgr koło nazwiska... Czasu nie ma, to zasadniczy problem, który sprawia, że pisanie staje się męką. Bo przecież temat dla mnie fajny. No, ale co z tego, co z tego... Wiem jednak, że gdy skończę, poczuję się w jakiś sposób dumny.

Tymczasem polecam przygody pani Barbary i klatki B. Pani Barbara zawsze potrafi rozświetlić moje lica. Klatka B to serial fabularny, ale realizowany tak, jakby był amatorskim zapisem wideo. Z odcinka na odcinek przeradza się w thriller - blok skrywa tajemnice, które frapują, coś nie gra, coś straszy. Ni to Alternatywy 4, ni to Lynch, ni to von Trier. Ale pani Barbara... pani Barbara Kwarc, biorąc udział w tej wielkiej grze, błyszczy. Bo leci autentykiem, sobą od początku do końca. I będąc jednocześnie wpleciona w fabułę, opowiada prywatą, czasem nie związaną z historią. Jak na aktorkę-amatorkę jest dosyć ujmująca. Mój ulubiony fragment z Barbarą, z samego początku serii, gdzie narzeka na pana Józia i jego psa Polę:

Living on video

Jobriath - Rock of Ages (1974 live performance at NBC's The Midnight Special)

UserOnline

Users: 3 Guests, 1 Bot

Meta

Ostatnie prace

Ostatnie komentarze

Popularne wpisy

Archiwum

Last.fm

The Boxer
8 Sep 2010, 09:18
7 Sep 2010, 22:50
Welcome to the Monkey House
7 Sep 2010, 22:46
Welcome to the Monkey House
7 Sep 2010, 22:43

Tagi

alchemia alkohol Batman Bitter Glitter Bluewater Productions David Bowie David Lynch fantasmagorie film filozofia Friedrich Nietzsche Gombrowicz Google Grace Jones Grecja Justin Bieber kino koncert Kraków Którędy? Lady Gaga libido literatura Madame La Kukuruku MansonPl Marilyn Manson miasto Michael Jackson muzyka podróż porno praca magisterska prace publikacje sny studia szkice sztuka telewizja urodziny Warszawa wystawa youtube znajomi śmierć