Home » Archive

Artykuły otagowane jako: prace

Featured »

[8 gru 2009 | 9 Komentarzy | ]
Spotkanie z Mansonem i „Director’s Cut”

Koncert Mansona w Polsce był dla fanów wydarzeniem na miarę przyjazdu papieża, z całą pielgrzymką, przygotowaniami, etc. Szczególnie dla tych, którzy mieli go zobaczyć po raz pierwszy. Ci, którzy widzieli go w Polsce w 2001 i w 2003 roku byli przede wszystkim stęsknieni — koncert za granicą nie wywołuje takich emocji jak koncert we własnym kraju, co jest zresztą głupie do szpiku, ale wszyscy uwikłali się w to uczucie, łącznie ze mną i najzwyczajniej w świecie mi to nie przeszkadzało.
Mniej więcej na tydzień przed koncertem rozpocząłem pracę nad obrazem, który miał …

Bez kategorii »

[24 cze 2009 | Skomentuj | ]

Ilustracja do rozdziału 10-go z nigdy nie wydanej książki Holy Wood Marilyna Mansona. Rysunek pochodzi z mojego szkicownika, w którym został nakreślony ołówkiem automatycznym i szarymi markerami. Kolory wyciągnąłem w Photoshopie.
Parę słów wyjaśnienia:
W 2000 roku miał powstać film Holy Wood. Manson w oparciu o swoją płytę przygotował scenariusz, który miał zrealizować razem z Alejandro Jodorowsky’m. Johnny Depp miał grać Prezydenta. Były nawet pieniądze. Nie było zgody wytwórni filmowej na wszystkie sceny. Projekt zatem został wstrzymany. Manson więc zaczął przerabiać scenariusz na tekst książki. Książka koniec końców utkwiła w 2002 roku …

Bez kategorii »

[6 gru 2008 | Skomentuj | ]

Do galerii zawitała ostatnio kolejna twarz Davida Bowie. Tym razem jest to figura wymyślona na potrzeby albumu kontynuującego glamowy wątek Ziggiego Stardusta. Aladdin Sane (1973) to Ziggy w parafrazie amerykańskiej, jego kontynuacja, wchodząca w fazę globalną. Przygotowując się do tego rysunku wymyśliłem kilka ustawień rąk, z których najbardziej przypadło mi do gustu to, które widać w efekcie finalnym. Po części sztucznawe, sztywnanwe, ale w prosty i zaskakujący sposób wyrażające hermetyczną maksymę jedności i równowagi sił konstrukcji i destrukcji, dobra i zła. Z drugiej strony nie da się oprzeć wrażeniu obecności …

Bez kategorii »

[12 lis 2008 | Skomentuj | ]

Pewien miły imiennik napisał mi ostatnio, że podziwia to, do czego zdołałem sam w życiu dojść. Rzecz jasna, nie doszedłem do czegoś znaczącego jeśli chodzi o karierę zawodową (ośmielę się stwierdzić nawet, że nie doszedłem w tej kwestii do niczego, ponieważ nadal tak naprawdę nie wystartowałem należycie). Chodziło mu bardziej o położenie akcentu na słowo „sam”. W odpowiedzi przeczytał ode mnie, że jestem amatorem samouctwa, tudzież samodoskonalenia. I tak się zastanawiam, czy to dobre nazwy. Bo z jednej strony są bardzo adekwatne, dążę do czegoś na własną rękę, sam …

Bez kategorii »

[23 paź 2008 | Skomentuj | ]

Ostatnio uciekałem. Przed siebie. A może od siebie. A może po prostu w stronę słońca, tam, gdzie bym nie czuł, że stoję w czyimś cieniu. Sprawa do zbadania… przemyślenia, połknięcia, wydalenia.
Myślałem o zrobieniu swojej wystawy (choć tak naprawdę to inni o tym pomyśleli, sam bym nie wyszedł z inicjatywą). Wszak 25 lat życia, 5 lat dorobku w pracach i nic, i nic… Miałem nawet możliwość, bo pewne szczecińskie stowarzyszenie współorganizuje Queer Film Festiwal i wystawa mogłaby być jednym z jego dekoracyjnych punktów. Jako organizacja pozarządowa są w stanie zebrać środki …

Bez kategorii »

[1 wrz 2008 | 4 Komentarzy | ]

Od paru dni piszę. Największy chyba tekst swojego życia. No i to poczucie męki, wtaczania czegoś ciężkiego pod górę, które mi towarzyszy z każdym akapitem. Powiem szczerze – nie bawi mnie to. Preparowanie pół-filozoficznego i ćwierć-naukowego tekstu, za wydruk i oprawę którego trzeba zapłacić i za obronę którego również trzeba zapłacić (a jakże!) – to mnie nie jara. Leży przede mną dziesięć otwartych książek, inne czekają na półce. Tonę w tym, tu nawet porządek staje się chaotyczny. Cedzę. Rozwlekam. Preparuję. Znużenie.
Byłem ostatnio na jakiejś imprezie. Mówię „jakiejś”, bo jakoś częściej …

Bez kategorii »

[15 cze 2008 | Skomentuj | ]

Tym razem powrót do czerni i bieli, choć w moim przypadku nic nigdy nie jest do końca monochromatyczne. Wcześniej nadałem brak kolorów Freddie’mu Mercury, dziś sobie i Kamilowi. Bo to my obaj, usytuowani w jakiejś na poły klasycznej sytuacji kina noir. Dym, nocne oświetlenie, niepokojąca ulica. I M jak Morderca.
Po co rysujecie? – spytał ktoś na forum digartu. Zastanowiłem się i stwierdziłem, po części ze wstydem, że z podobnego powodu, dla którego inni chcą być sławni: aby potwierdzić siebie w świecie. (Bo uważam, że to się właśnie czai za współczesnym …

Bez kategorii »

[5 mar 2004 | 13 Komentarzy | ]

Przerwa była niewielka, ale blog zdążył się zakurzyć. No to szmatka, miotełka i szuru-szuru, pucu-pucu, habba-habba. Czas również odświeżyć „artystyczną” stronę swego śmiertelnego żywota i uzupełnić galerię. Wysyp kilku prac może być spodziewany jeszcze w marcu. Będą to raczej same fanarty, tribjuty, bo coś mnie ostatnio wzięło na coverowanie cudzych dzieci. W zanadrzu zaś nieustannie myślę o dziecięciu własnym, ale są póki co przeszkody, których nie należy usuwać – np. 5/7 tygodnia, czyli dni szkolne.
A skoro już przy szkole jestem, to w drugim semestrze spośród nowych przedmiotów najbardziej podoba mi …