Artykuły otagowane jako: podróż
Bez kategorii »
Sobotnie popołudnie i Pasewalk. Kroczę i piszę, a raczej przystaję co chwila, bo nie mam jeszcze opanowanego pisania w biegu (dlaczego nie uczą tego w szkołach?). Może to kwestia targającego mną przygnębienia, ale to miasteczko od progu objawia mi się jako martwe. Nie zapuszczam się daleko, raczej tak tylko, żeby powąchać – i widzę, że gdzieniegdzie i sporadycznie krzątają się pojedynczy mieszkańcy, przeczmychują niezauważenie między domami, blokami, kamienicami, ale przy tej stalowej wiosennej pogodzie wyglądają raczej na nieme duchy, aniżeli na ludzi z krwi i kości.
Bez kategorii »
Rok 2009 był dla mnie rokiem nieco leniwym, schyłkowym, ale i naszpikowanym licznymi, często przedziwnymi rodzynkami. Ułożył się sinusoidalnie, w myśl tytułu The High End of Low. Może to chodzi też o tę świadomość liczby. Bo niby dekada się już wykańcza, ale jeszcze nie, jeszcze się człowiek kisi i wisi, i na styku tego bezbarwnego stanu powstają przedziwne zwroty akcji.
Zaczęło się od mojego odejścia z Mansonpl — strony, którą współadministrowałem przez kilka lat. W pożegnalnej dymisji spreparowałem powody, dla których tak się stało. Z perspektywy roku widzę jaskrawo, że było …
Bez kategorii »
Alfabet łaciński zawiera 26 liter. Dziś kończę 26 lat i znam już je wszystkie. Od teraz będę mógł zajmować się nie tylko poszczególnymi znakami – teraz będę mógł składać je w słowa i zdania. Towarzyszy mi patetyczna świadomość tego, że coś się we mnie dokonuje, staje, spełnia jak klątwa. Nabieram przekonania, że noszę w sobie własną istotę, własne niezmienialne sedno. I tak mi trudno zadać sobie pytanie czy ten finisz jest dobry… 26. Oto koniec aktu, dorosłość.
Może powinienen z tej okazji poczynić parę wyznań. Jak już wielokroć wspominałem żyję w …
Bez kategorii »
5:51. Dziennik podróży. Ledwo wlazłem na dworzec, a już zdążyłem się skaleczyć w palec o maszynkę do golenia, gdy szukałem czegoś po omacku w kosmetyczce. Wsiadłem do wagonu dla palących, pusto. Przezornie wybrałem przedział, w którym wszystkie siedzenia mają numery zaczynające się na „siedem”. Kierunek Poznań. W Poznaniu będą już g0d i yadou, dosiądziemy do Gayi i Jeo. Po drodze z Poznania, w Zbąszynku, dosiądzie się Vira. Potem Kaliszaki w trzech osobach. I wio, do Dąbia za Zieloną Górą. Pociąg ruszył.
Na wschodzie, za oknem, linie poziome chmur mysio-granatowych, obejmujące swoją …
Bez kategorii »
Kraków. 12:30. Spokój. Do piwa leci Szopen. Nie to, żebym rozpoznał, po prostu słyszałem jak barman mówił co puszcza. Z innych osobliwości krakowskich: przesadnie długa kolejka (110 osób – liczyłem) po lody na ulicy Starowiślnej. Jakby co najmniej sprzedawały je nagie ekspedientki. I co ciekawe, ta kolejka utrzymuje się do wieczora.
Poza tym na krakowskich ulicach zaobserwowałem całkiem spore zagęszczenie pingwinów. Niektóre miały nawet niebieski habit. To jakiś wyższy rodzaj wtajemniczenia, lepszy rodzaj zbroi, kolejny level. Widziałem też niebiesko-czarne. Te są najwyraźniej w fazie przejściowej.
O, w końcu coś tanecznego poleciało. Nie …
Bez kategorii »
Kraków. Gołębie. Srają jak wszędzie indziej. Ludzie. Srają jak wszędzie indziej. Spokój. Gorąco. Jestem tu już trzeci dzień. Głowa mi śmierdzi wczorajszą imprezą. Czasem przyglądam się rzeczom i w rozpuku myśli nie ogarniam ich słowami. Bo za ulotne.
Kraków. Chciałem pojąć fenomen tego miejsca. Dlaczego muszyska uparcie zlatują się właśnie tu? Dlatego, że większe „możliwości”? Nie, za proste. Na razie nie pojąłem, być może dlatego, że przyjechałem z góry nastawiony na to pojęcie.
Kraków. Ulica Gazowa w Dzielnicy Żydowskiej sugeruje, że tkwi tu jakieś pozornie niewidoczne poczucie humoru, że coś jest na …
Bez kategorii »
Spokój nastał, powrót do kultury. Wyjazd do Sąpłat był tym, czego mi było trzeba – zaledwie tydzień, ale taki tydzień, po którym zaczyna ci się wydawać, że znasz te osoby już kilka lat (no niektóre znam dosłownie kilka lat, jednakże kontakt realny pozwala przyjrzeć im się w trójwymiarze). Zlot mansonpl, na którym wspólnie słuchaliśmy New Kids on the Block… Ach, pozostały tylko fotki i filmiki, co by umilały czas do następnego spotkania.
Został mi miesiąc wegetowania, bez filozofów, bez książek! Wrzesień będzie leniwy… Oglądałem w końcu Kruka. Było to trzecie …
Bez kategorii »
Mama: Synu, co robisz?
Ja: Rysunek.
Mama (mechanicznie): A jaki?
Ja: No mówiłem ci przecież…
Mama: A będą z tego jakieś pieniądze?
Czasem sobie myślę, że gdybym tak wszystko przeliczał na pieniądze, to byłbym bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Wystarczy spojrzeć na rodziców – szczególnie teraz, kiedy dziura w domowym budżecie wystaje spod łat. Oni żyją w ciągłym napięciu opłat, długów, oszczędzań. Kalkulatory już im w oczach wyrosły – a ja oczywiście zaczynam doskwierać na plecach. Mam wrażenie, że oni już nie umieją się uśmiechnąć. A doskonale wiem, że można się cieszyć i bez pieniędzy. Tylko nikt …















