Home » Archive

Artykuły otagowane jako: miasto

Bez kategorii »

[30 wrz 2008 | Skomentuj | ]

Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem Mdłości Sartre’a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania – przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale odnośnie sensu mojej obecności w danym miejscu. Otóż w nocy wpadliśmy z Agnieszką i Kamilem do Bramy na release party składanki Szczecin Główny Trzy. Byłem w dobrym nastroju, umilanym od czasu do czasu przez obecność …

Bez kategorii »

[8 wrz 2008 | 2 Komentarzy | ]

Mam takie dwie dziwne historie, które się wydarzyły w ciągu ostatnich dziesięciu dni.
Historia pierwsza. Wsiadam do tramwaju, średnie zaludnienie, mija mnie dziewczyna. Na oko przed trzydziestką, dżinsowa kurteczka, różowa bluzeczka, zgrabna raczej, włosy blond, tlenione, spięte, ładnie podcięte. Ale! Brwi czarne i krzaczaste, zrośnięte, a od górnej wargi po głęboką szyję „poranny”czarny zarost. Nie, nie mówię o tak zwanym problemie wąsika, to był najprawdziwszy zarost na połowie twarzy, niby ogolony, ale już wystający, jakby rano nie zdążyła się go pozbyć. Siadłem, ale głupio mi patrzeć, bo poszła na tył wagonu, …

Bez kategorii »

[6 wrz 2008 | 3 Komentarzy | ]

Miałem w tym roku okazję rozeznać się w różnicach dotyczących ludzi z centrum i ludzi z obrzeży miasta. A różnice takie niewątpliwie są. Z początku nie wiadomo w czym się dokładnie przejawiają, ale przy głębszym wglądzie sprawa się nieco klaruje. Nie mówię, że wszyscy się wpisują w moje obserwacje, ale są to pewne… tendencje. Pierwsza różnica jest taka, że ludzie z centrum mają wszędzie blisko, więc w każdej chwili mogą się spotkać. Co za tym idzie nie mają zwyczaju umawiania się dwa dni lub dzień wcześniej. Umawiają się godzinę przed. …

Bez kategorii »

[1 cze 2008 | Skomentuj | ]

Kraków. 12:30. Spokój. Do piwa leci Szopen. Nie to, żebym rozpoznał, po prostu słyszałem jak barman mówił co puszcza. Z innych osobliwości krakowskich: przesadnie długa kolejka (110 osób – liczyłem) po lody na ulicy Starowiślnej. Jakby co najmniej sprzedawały je nagie ekspedientki. I co ciekawe, ta kolejka utrzymuje się do wieczora.
Poza tym na krakowskich ulicach zaobserwowałem całkiem spore zagęszczenie pingwinów. Niektóre miały nawet niebieski habit. To jakiś wyższy rodzaj wtajemniczenia, lepszy rodzaj zbroi, kolejny level. Widziałem też niebiesko-czarne. Te są najwyraźniej w fazie przejściowej.
O, w końcu coś tanecznego poleciało. Nie …

Bez kategorii »

[31 maj 2008 | Skomentuj | ]

Kraków. Gołębie. Srają jak wszędzie indziej. Ludzie. Srają jak wszędzie indziej. Spokój. Gorąco. Jestem tu już trzeci dzień. Głowa mi śmierdzi wczorajszą imprezą. Czasem przyglądam się rzeczom i w rozpuku myśli nie ogarniam ich słowami. Bo za ulotne.
Kraków. Chciałem pojąć fenomen tego miejsca. Dlaczego muszyska uparcie zlatują się właśnie tu? Dlatego, że większe „możliwości”? Nie, za proste. Na razie nie pojąłem, być może dlatego, że przyjechałem z góry nastawiony na to pojęcie.
Kraków. Ulica Gazowa w Dzielnicy Żydowskiej sugeruje, że tkwi tu jakieś pozornie niewidoczne poczucie humoru, że coś jest na …