Spoza Szczecina c.d.

Kraków. 12:30. Spokój. Do piwa leci Szopen. Nie to, żebym rozpoznał, po prostu słyszałem jak barman mówił co puszcza. Z innych osobliwości krakowskich: przesadnie długa kolejka (110 osób - liczyłem) po lody na ulicy Starowiślnej. Jakby co najmniej sprzedawały je nagie ekspedientki. I co ciekawe, ta kolejka utrzymuje się do wieczora.
Poza tym na krakowskich ulicach zaobserwowałem całkiem spore zagęszczenie pingwinów. Niektóre miały nawet niebieski habit. To jakiś wyższy rodzaj wtajemniczenia, lepszy rodzaj zbroi, kolejny level. Widziałem też niebiesko-czarne. Te są najwyraźniej w fazie przejściowej.
O, w końcu coś tanecznego poleciało. Nie twierdzę, że Szopen nie jest taneczny. Ale nie w tej epoce.
Donna Summer. Ace of Base. Jakaś schizofrenia. Ten lokal podstępnie dostosowuje się do mojej osoby. Zacząłem czytać kupioną pół godziny temu książkę: Wspominając Gombrowicza Miguela Grindberga. Dwadzieścia stron i już nie mogę. Wzruszam się. Mogę. W tle słyszę Shout w wersji Lulu z 1965 roku. To miejsce z każdą minutą staje się cudownie asensowne. Peszek, Spice Girls, Bregovic, młoda Madonna. Jacko. A ja dalej się wzruszam i swędzi mnie pod oczami od tego Grindberga. Czekam na Kamila, przychodzi, uff. Wieczorem odjazd.
Ostatnie godziny…
...dziewiętnastego roku mojego życia. Spędzam je przy komputerze. Dosyć małociekawy sposób.
Dzień mnie zmęczył przeokrutnie, nie wiem co jest, lecz moje ciało wymaga coraz wiecej wypoczynku.
Moja miłość została dziś odchwaszczona i nabrała świeżości. Zapowiada to lepszy czas dla obojga...
Odkryłem ostatnio magię francuskiego duetu Air i zachwyconym się czuję. Gdyby przemieszać ich utwory z utworami Madonny z płyty "Erotica", powstałaby mieszanka stymulująca, pobudzająca do czynności miłosnych... Polecam - sprawdźcie w praktyce. Można do tego dodać również Portishead.
Wyczytałem dziś w Cosmopolitan, iż mężczyźni o małym członku są mistrzami sztuki oralnej, o średnim dbają o orgazm drugiej osoby i są romantyczni, o długim napletku są perwersyjni, a o wielkim penisie są narcystyczni. Kto by pomyślał...
Jestem romantykiem gwoli wyjaśnienia.
Dość o cielesności.
Moja psyche chyba mnie dziś zawodzi, czuję się lekko niezdolny do życia, szkoła powoduje zmęczenie. Poza tym idzie jesień...









