﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bullsik Gallery &#124; Michał Szyksznian &#187; literatura</title>
	<atom:link href="http://bullsik.com/tag/literatura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bullsik.com</link>
	<description>Ilustracja, komiks, obserwacja</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Aug 2010 19:57:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Biegając z nożyczkami</title>
		<link>http://bullsik.com/biegajac-z-nozyczkami/</link>
		<comments>http://bullsik.com/biegajac-z-nozyczkami/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2010 22:59:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Augusten Burroughs]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Dostojewski]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Parnassus]]></category>
		<category><![CDATA[William S. Burroughs]]></category>
		<category><![CDATA[youtube]]></category>
		<category><![CDATA[zwiastun]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=1075</guid>
		<description><![CDATA[Różnica: 170 stron Dostojewskiego w 2 tygodnie i 300 stron Burroughsa w 2 dni. Doszedłem do prostego wniosku: Dostojewski mnie tą książką co prawda przymęczył, ale cała sytuacja mogła też mieć źródło w fakcie, że średnio zainteresowało mnie to, nad czym się spuszczał. Inaczej jest z Biegając z nożyczkami Burroughsa. Augustena Burroughsa (nie mylić z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Różnica: 170 stron Dostojewskiego w 2 tygodnie i 300 stron Burroughsa w 2 dni. Doszedłem do prostego wniosku: Dostojewski mnie tą książką co prawda przymęczył, ale cała sytuacja mogła też mieć źródło w fakcie, że średnio zainteresowało mnie to, nad czym się spuszczał. Inaczej jest z <em>Biegając z nożyczkami</em> Burroughsa. Augustena Burroughsa (nie mylić z Williamem S.!).</p>
<p style="text-align: justify;">Burroughs sklecił swoją książkę ze zdystansowanego psychologicznego chaosu. A nawet psychiatrycznego. Matka Augustena, odzwierciedlenie egocentryzmu, histerii i obłędu, jest jedną z najlepiej zarysowanych postaci, na jakie ostatnimi czasy trafiłem. W ogóle całość tych wspomnień to zestaw tak zły i nieprawdopodobny, że w pierwszym odruchu wszystko może się wydać absolutnie zmyślone. Prezentowany przez Burroughsa typ humoru i rozładowania sprawia, że mam ochotę choć na moment się tam znaleźć i zanurzyć w tym nieokiełznanym smrodzie, w tej paradzie dowolności, w miejscu, które jest wypełnione rozkładem i potencją — jednocześnie! Życie rodzinne zawiadywane przez psychiatrę jest równie patologiczne, co życie rodzinne zawiadywane przez alkoholika i wariatkę. Augusten doświadcza obu na raz. To taki <em>Parnassus</em>, ale przeniesiony na wymiar codzienny, do smutnej, zwiędłej i rozczarowującej rzeczywistości, w której samemu trzeba mierzyć się z mroczną wyobraźnią innych. I w przeciwieństwie do <em>Parnassusa</em> — przepełniony seksualnością. "Psychiatryczna" rodzina Finchów to komuna dziwaków, na czele której siedzi dyplomowany lekarz, porozumiewający się z Bogiem za pomocą własnego stolca. I w tym wszystkim on, Augusten Burroughs, który wspominając te historie po latach, jest równie autentyczny jako sześciolatek, jak i prawie dorosły chłopak (jego sposób budowania logiki w zdaniach!). Zjadłem tę książkę momentalnie, zapchałem się nią jak świnia i pokwikiwałem smutnawo, że mi się skończyła. Potrzeba mi więcej (<em>Spragniony</em> dopisany do listy). Zdaje się, że będę potrzebował odświeżyć też adaptację filmową, tak porównawczo. Film widziałem dwa lata temu — moja kapryśna pamięć do filmów bywa zaskakująco krótka, lecz w tym przypadku historia utrwaliła się we mnie twarzami aktorów. Tak więc nie obeszło się bez nich przy samym czytaniu. Zwiastun poniżej:</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/OTL3R8xqmGY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/OTL3R8xqmGY&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fbiegajac-z-nozyczkami%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/biegajac-z-nozyczkami/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zbrodnia i szpara</title>
		<link>http://bullsik.com/zbrodnia-i-szpara/</link>
		<comments>http://bullsik.com/zbrodnia-i-szpara/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 14:22:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Fiodor Dostojewski]]></category>
		<category><![CDATA[kot]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=1048</guid>
		<description><![CDATA[Jako przyznający się do swego niedouctwa niedouk postanowiłem ostatnio odrobić zaległości literackie w postaci Dostojewskiego. Chwyciłem więc za jego opus magnum, czyli Zbrodnię i karę i rozpocząłem bardzo męczącą petersburską wycieczkę po wszystkich możliwych ulicach. Dostojewski to porcja ponad miarę. Po 170 stronach musiałem powiedzieć "basta" i odłożyć ten niekończący się obiad z dwudziestu dań. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Jako przyznający się do swego niedouctwa niedouk postanowiłem ostatnio odrobić zaległości literackie w postaci Dostojewskiego. Chwyciłem więc za jego <em>opus magnum</em>, czyli <em>Zbrodnię i karę</em> i rozpocząłem bardzo męczącą petersburską wycieczkę po wszystkich możliwych ulicach. Dostojewski to porcja ponad miarę. Po 170 stronach musiałem powiedzieć "basta" i odłożyć ten niekończący się obiad z dwudziestu dań. Na jak długo? Nie wiem. Ale nieprędko zgłodnieję. Dostojewski mnie zagadał i przymęczył, niczym gość, który nie chce wyjść, mimo, że gospodarze już dawno zasypiają.</p>
<p style="text-align: justify;">Ja rozumiem kontekst dziejowy, w którym to było napisane, rozumiem, że była to nowatorska preegzystencjalistyczna formuła jego czasu  – miasto nabudowane na patologicznych instynktach, psychologiczny wgląd w zbrodnię, z dodatkową skłonnością (d)Raskolnikowa do autoszczerości. Ale nie zmienia to faktu, że w kontekście współczesnym <em>Zbrodnia i kara</em> to literatura, która chyba jednak się starzeje. To całe kataryniarstwo... Wiem, że jeszcze nie powinienem oceniać książki, kiedy nawet jednej trzeciej nie przebrnąłem, ale, na boga, to cegła, więc i proporcje robią się inne.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/02/kot.jpg" rel="lightbox[1048]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-1049" style="margin: 4px;" title="Książę circa 2007" src="http://bullsik.com/files/2010/02/kot-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Przy okazji, Fiodor to niezwykłe imię. Pasuje dla kota (ba! być może sam bym sobie takie wybrał, gdyby mnie kiedyś ktoś spytał o zdanie). Mój kot ma 11 lat i do tej pory jest bez imienia. Coś jak Psina Gombrowicza. Kamil nazywa go Książę. Może czas go przechrzcić na Księcia Fiodora? Z pięć lat temu Książę miał takie swoje ulubione zamknięte miejsce w piwnicy, do którego wchodził przez szparę w żaluzjach na dwie-trzy godziny, po czym jakby się nic nie stało – wychodził. Kasia uznała wtedy, że on tam pisze swoje dzieło filozoficzne. Jak się tak zastanowię, to stwierdzam, że wielkością z pewnością dorównywałoby klocom Dostojewskiego. Ale czy było by w tym tyleż samo obsesji i dramatu? Nie, to Księciu nie przystoi. To by zapewne była literatura chłodna, nienawistna, wykalkulowana i dotycząca projektu hodowli ludzi, nie inaczej.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fzbrodnia-i-szpara%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/zbrodnia-i-szpara/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biblioteka kieszonkowa</title>
		<link>http://bullsik.com/biblioteka-kieszonkowa/</link>
		<comments>http://bullsik.com/biblioteka-kieszonkowa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 11:06:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[youtube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=912</guid>
		<description><![CDATA[Kupiłem na eBay od jakiegoś Argentyńczyka bootleg z Gombrowiczem. Rzecz rzadka, szczególnie, że w Internecie nie istnieją tego typu materiały filmowe. Film zamieszczony na zamówionym DVD to zripowany ze starszego nośnika blisko godzinny program telewizyjny pt. "Biblioteka kieszonkowa", który został nakręcony w 1969 roku w domu Gombra w Vence, we Francji (tuż przed jego śmiercią). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kupiłem na eBay od jakiegoś Argentyńczyka bootleg z Gombrowiczem. Rzecz rzadka, szczególnie, że w Internecie nie istnieją tego typu materiały filmowe. Film zamieszczony na zamówionym DVD to zripowany ze starszego nośnika blisko godzinny program telewizyjny pt. "Biblioteka kieszonkowa", który został nakręcony w 1969 roku w domu Gombra w Vence, we Francji (tuż przed jego śmiercią). Gombrowicz mówi po francusku, napisy są po hiszpańsku. Mimo, że nie posługuję się żadnym z tych języków, zająłem się tłumaczeniem, bo przecież bym nie wytrzymał. Jak się okazało, hiszpański ma podobną logikę jak polski i nie jest to tak trudne. Poniżej można obejrzeć owoc tego tłumaczenia, czyli trzy pierwsze fragmenty puszczone w jednej playliście (łącznie ok. 14 minut). Oprócz Gombrowicza pojawiają się także Dominique de Roux, Rita Gombrowicz oraz Psina.</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/p/FD23E2995C2168C6&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/p/FD23E2995C2168C6&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fbiblioteka-kieszonkowa%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/biblioteka-kieszonkowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po drugiej stronie lustra</title>
		<link>http://bullsik.com/po-drugiej-stronie-lustra/</link>
		<comments>http://bullsik.com/po-drugiej-stronie-lustra/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 04:10:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kępiński]]></category>
		<category><![CDATA[Lewis Carroll]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=809</guid>
		<description><![CDATA[Manson ma Lewisa Carrolla i Davida Bowie.
Ja mam Witolda Gombrowicza i Mansona.
Kto będzie miał mnie? I z kim będę współdzielił bieguny czyjegoś zainteresowania?
Czytam wspomnienia Kępińskiego o Gombrowiczu z okresu jego kształtowania się, ze szkolnego życia warszawskiego lat dziesiętnych i dwudziestych, i jestem coraz bardziej zdezorientowany. Zdaje mi się chwilami, że czytam o sobie. Te podobieństwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Manson ma Lewisa Carrolla i Davida Bowie.<br />
Ja mam Witolda Gombrowicza i Mansona.<br />
Kto będzie miał mnie? I z kim będę współdzielił bieguny czyjegoś zainteresowania?</p>
<p><a href="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz_matura.jpg" rel="lightbox[809]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-818" style="margin: 4px;" title="Gombrowicz circa 1922. Fotografia maturalna, którą zeskanowałem z Kępińskiego." src="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz_matura-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz-paszport.jpg" rel="lightbox[809]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-814" style="margin: 4px;" title="Fotografia paszportowa Gombrowicza circa 1939" src="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz-paszport-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Czytam wspomnienia Kępińskiego o Gombrowiczu z okresu jego kształtowania się, ze szkolnego życia warszawskiego lat dziesiętnych i dwudziestych, i jestem coraz bardziej zdezorientowany. Zdaje mi się chwilami, że czytam o sobie. Te podobieństwa narzucają się z jakąś histeryczną nachalnością. Gombrowicz wespół i jednocześnie na uboczu, Gombrowicz wyśmiewający, ciągle przekręcający, nazywający, złośliwy, uparty. Gombrowicz kwestionujący, oddalający się, silnie zdystansowany wobec rodziny, z którą żyje. Gombrowicz społecznie niezaaklimatyzowany, alogiczny, niedorobiony, widzący za dużo, milczący, rozgadany, produkujący w sobie "całe królestwa". Gombrowicz ciągle wyglądający zbyt młodo jak na swój wiek. Zamiast Gombrowicz wystarczy podstawić Szyksznian -- zmieni się kontekst, zmienią realia, ale prawdziwość tych zdań nie ulegnie zachwianiu. W jego postawach często słyszę i widzę siebie. Tak jak wtedy, gdy we <em>Wspomnieniach polskich</em> zrobił mnie w vbalona i określił wagę "pomiędzy" w swoim życiu. I jak teraz wykazać, że do pewnych rzeczy dotarłem sam, niezależnie od "Ity"? Już się nie da. Pułapka.</p>
<p>Czasem to odbicie narzuca się tak bardzo, że cała sytuacja zaczyna wyglądać aż głupio i banalnie. A jednocześnie jestem przekonany, że gdybyśmy mogli ze sobą porozmawiać, to żadnej wspólnoty byśmy nie osiągnęli. Mimo wszystko... Przeżywam zapewne to samo, co przeżywał Manson wkraczając w umysł Carrolla. Widzę z całą jaskrawością część wspólną i wpływa to na poziom jakiejś obsesyjności w obserwowaniu. Denerwuje mnie to, ale i zachwyca w stopniu najwyższym. Pytanie tylko, czy mam jakiegoś szkolnego kolegę, który jest na tyle lotny, by w przyszłości, jak Kępiński, opisać mnie z pamiętnikarską wprawą i zachowaniem sensu?
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fpo-drugiej-stronie-lustra%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/po-drugiej-stronie-lustra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8220;Happy birthday, Mr. President&#8221;</title>
		<link>http://bullsik.com/happy-birthday-mr-president/</link>
		<comments>http://bullsik.com/happy-birthday-mr-president/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Jun 2009 20:41:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Alejandro Jodorowsky]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Holy Wood]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>
		<category><![CDATA[prace]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/happy-birthday-mr-president/</guid>
		<description><![CDATA[Ilustracja do rozdziału 10-go z nigdy nie wydanej książki Holy Wood Marilyna Mansona. Rysunek pochodzi z mojego szkicownika, w którym został nakreślony ołówkiem automatycznym i szarymi markerami. Kolory wyciągnąłem w Photoshopie.
Parę słów wyjaśnienia:
W 2000 roku miał powstać film Holy Wood. Manson w oparciu o swoją płytę przygotował scenariusz, który miał zrealizować razem z Alejandro Jodorowsky'm. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/marilyn-manson/happy-birthday-mr-president/"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-295" style="margin: 4px;" title="Happy birthday, Mr. President (06-2009)" src="http://bullsik.com/files/2009/09/holywood_chapter10_700-80x80.jpg" alt="Happy birthday, Mr. President (06-2009)" width="80" height="80" /></a>Ilustracja do rozdziału 10-go z nigdy nie wydanej książki <span style="font-style: italic;">Holy Wood</span> Marilyna Mansona. Rysunek pochodzi z mojego szkicownika, w którym został nakreślony ołówkiem automatycznym i szarymi markerami. Kolory wyciągnąłem w Photoshopie.</p>
<p style="text-align: justify;">Parę słów wyjaśnienia:</p>
<p style="text-align: justify;">W 2000 roku miał powstać film <span style="font-style: italic;">Holy Wood</span>. Manson w oparciu o swoją płytę przygotował scenariusz, który miał zrealizować razem z Alejandro Jodorowsky'm. Johnny Depp miał grać Prezydenta. Były nawet pieniądze. Nie było zgody wytwórni filmowej na wszystkie sceny. Projekt zatem został wstrzymany. Manson więc zaczął przerabiać scenariusz na tekst książki. Książka koniec końców utkwiła w 2002 roku u wydawcy, gdzie została wstrzymana z okazji tajemniczych powodów religijno-prawnych. Projekt zahibernował i hibernuje po dziś dzień.</p>
<p style="text-align: justify;">Około dekady temu w Walentynki Manson zamieścił w internecie dla fanów fragment 10-go rozdziału - ni to scenariusza, ni to tekstu literackiego. To jedyna część historii, która została kiedykolwiek upubliczniona.</p>
<p style="text-align: justify;">Projekt ten ma swoją fascynującą historię walki artystów o swoje, o której można przeczytać w <a href="http://celebritarian.pl/?page_id=303">tym artykule</a>. Natomiast tłumaczenie opisywanego fragmentu tekstu znajduje się <a href="http://celebritarian.pl/?page_id=297">tutaj</a>.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fhappy-birthday-mr-president%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/happy-birthday-mr-president/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Samemu</title>
		<link>http://bullsik.com/samemu/</link>
		<comments>http://bullsik.com/samemu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Nov 2008 13:55:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[prace]]></category>
		<category><![CDATA[Sam the Ugliest Dog]]></category>
		<category><![CDATA[samorealizacja]]></category>
		<category><![CDATA[samouctwo]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/samemu/</guid>
		<description><![CDATA[Pewien miły imiennik napisał mi ostatnio, że podziwia to, do czego zdołałem sam w życiu dojść. Rzecz jasna, nie doszedłem do czegoś znaczącego jeśli chodzi o karierę zawodową (ośmielę się stwierdzić nawet, że nie doszedłem w tej kwestii do niczego, ponieważ nadal tak naprawdę nie wystartowałem należycie). Chodziło mu bardziej o położenie akcentu na słowo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewien miły imiennik napisał mi ostatnio, że podziwia to, do czego zdołałem sam w życiu dojść. Rzecz jasna, nie doszedłem do czegoś znaczącego jeśli chodzi o karierę zawodową (ośmielę się stwierdzić nawet, że nie doszedłem w tej kwestii do niczego, ponieważ nadal tak naprawdę nie wystartowałem należycie). Chodziło mu bardziej o położenie akcentu na słowo "sam".  W odpowiedzi przeczytał ode mnie, że jestem amatorem samouctwa, tudzież samodoskonalenia. I tak się zastanawiam, czy to dobre nazwy. Bo z jednej strony są bardzo adekwatne, dążę do czegoś na własną rękę, sam się uczę, nie znoszę porad. (Każda porada "artystyczna" wywołuje we mnie poczucie, że ktoś mi odebrał możliwość ruchu i że na własną rękę muszę wymyślić coś innego. Nie mogę znieść tego, że sam na coś nie wpadłem, że sam czegoś nie odkryłem. Istotny jest w tym wszystkim smak i rozmiar satysfakcji, która towarzyszy mojemu działaniu. To w pewnym sensie paliwo napędowe). Z drugiej jednak strony samouctwo (a więc rzecz nie będąca wynikiem obowiązku, a przyjemności - i to dawkowanej wedle widzimisię) wytwarza dziury w wykształceniu. Weźmy literaturę: nie przeczytałem wiele. A, że lubię dyskutować o tym, co znam, mam nieco zawężone pole popisu. W tym sensie można mnie nazwać zarówno samoukiem, jak i <span style="font-style: italic;">niedoukiem</span>. Obie etykiety poprawne.</p>
<p>To wszystko są składowe większego obszaru o nazwie samorealizacja. A realizujemy się na różne sposoby: albo poszukując czegoś dla siebie, albo rzucając się w wir tego, co już mamy, albo - w tych problematycznych przypadkach, gdy cierpimy nieokreślenie własnej osobowości - pasożytujemy na działaniach innych ("Chcesz to czytać? Ja przeczytam pierwszy! Chcesz się tego nauczyć? Ja też się nauczę! Chcesz wziąć kredyt? Ja też wezmę!"). W ostatnim przypadku rzecz może przybierać niezdrową formułę, ponieważ człowiek naładowany potrzebą zrobienia czegoś, a niemający na siebie pomysłu, jest gotów rzucić się na cokolwiek, histerycznie próbować wszystkiego, co może, aby tylko przybrać jakiś kształt i imię, żeby nadać sobie jakieś znaczenie. U mnie jest zgoła inaczej. Czasami łechce mnie ledwie sama myśl o tym, że byłbym w stanie coś dobrze zrobić. Na przykład: jako osoba mająca wyczucie estetyczne (szczególnie w dziedzinie kompozycji i koloru) i jako osoba, która wkłada w swoje wizualizacje pewien wysiłek intelektualny (nawet jeśli go nie widać), wiem, że gdybym miał fajny sprzęt fotograficzny, to trzaskałbym dobre foty. Wystarcza tu sama świadomość tego, że <span style="font-style: italic;">coś mógłbym</span>, ale nie muszę zaraz próbować, żeby coś światu udowadniać. Ma to oczywiście swoje złą stronę, bo często gasi od progu entuzjazm w kwestii zamieniania myśli w ciało. W konsekwencji bywa, że wielokrotnie nie pokazuję innym barw mojego przeżycia wewnętrznego (przez co słowo "sam" nabiera specyficznego znaczenia.) Przecież nietrudno zauważyć, że mniej rysuję. Staram się nadrabiać pisaniem, zyskując na czasie. A nie mogę siebie popędzać, na razie poprzestaję na obserwowaniu sytuacji, ponieważ wymuszanie czegoś zwiastuje często marne plony.</p>
<p>A skoro już przy słowie "sam" jesteśmy, mój ulubiony Sam to świętej pamięci najbrzydszy pies świata:</p>
<p><a href="http://bullsik.com/files/2008/11/sam.jpg" rel="lightbox[109]"><img class="size-thumbnail wp-image-605 alignnone" style="margin: 4px;" title="Sam, the ugliest dog in the world" src="http://bullsik.com/files/2008/11/sam-80x80.jpg" alt="Sam, the ugliest dog in the world" width="80" height="80" /></a>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fsamemu%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/samemu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nadal po francusku</title>
		<link>http://bullsik.com/nadal-po-francusku/</link>
		<comments>http://bullsik.com/nadal-po-francusku/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Nov 2008 13:20:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[erotyzm]]></category>
		<category><![CDATA[estetyka]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Jean Genet]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[margines]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[transgresja]]></category>
		<category><![CDATA[wolność]]></category>
		<category><![CDATA[zło]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/nadal-po-francusku/</guid>
		<description><![CDATA[Nie spodziewałem się zbyt wiele po Dzienniku złodzieja. O Genecie ledwie słyszałem, dopiero poznałem po raz pierwszy. No i z tego spotkania wykluł się stosunek dwojaki, a w zasadzie nieokreślony. Dezorientacja. Bo jak można pisać jednocześnie tak błyskotliwie i tak męcząco?
Pierwsze dwadzieścia stron było najgorsze, po prostu flaki z olejem. Jakoś wchodzi się w środek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/files/2008/11/chant.jpg" rel="lightbox[107]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-608" style="margin: 4px;" title="Jean Genet, &quot;Un Chant d'Amour&quot; (1950)" src="http://bullsik.com/files/2008/11/chant-80x80.jpg" alt="Jean Genet, &quot;Un Chant d'Amour&quot; (1950)" width="80" height="80" /></a>Nie spodziewałem się zbyt wiele po <span style="font-style: italic;">Dzienniku złodzieja</span>. O Genecie ledwie słyszałem, dopiero poznałem po raz pierwszy. No i z tego spotkania wykluł się stosunek dwojaki, a w zasadzie nieokreślony. Dezorientacja. Bo jak można pisać jednocześnie tak błyskotliwie i tak męcząco?</p>
<p style="text-align: justify;">Pierwsze dwadzieścia stron było najgorsze, po prostu flaki z olejem. <span class="postbody">Jakoś wchodzi się w środek opowieści, tu nadpoetycko, tam podludzko, złodzieje, margines, homoseksualizm - ale nie wiadomo po co. Potem dopiero uwidacznia się jakiś kształt, zamysł. Jedna główna wada (choć pewnie może to przybrać formę zalety, zależnie od perspektywy) to erotyzacja całokształtu rzeczywistości, erotyzm nadmierny, bo nie <span style="font-style: italic;">stricte</span> pornograficzny (a więc rozładowujący), tylko awangardowo-poetycki (a więc męczący). Ale! Książka jest wysadzana rzadszymi błyskotliwościami, godnymi podziwu. Trzeba tylko przeczesać się przez ten gąszcz niepotrzebnych ozdobników, przez te męczące ekstazy poety, obrać ze zbędnego pierniczenia. I mamy oto bohatera Genetowskiego, outsidera rzuconego w margines, w amoralność, w nędzę i niskie instynkty. Jedyne bogactwo jakie posiada to bogactwo ducha, który pozwala mu robić ze swego poniżenia cnotę. I tak też buduje on swoją osobliwą estetykę na kanwie zła moralnego. Problem jest taki, że ta forma ujmowania świata staje mu się jedyna, raz zanurzony nie potrafi się z niej wydostać, nie umie się wycofać, ponieważ wszystko podporządkowuje swej nadrzędnej nieetyce. Wolność, niezależność, transgresja? Tak, w pewnym sensie, ale już bez progresu, to jednorazowy awans, bez możliwości dalszego rozkwitania. No bo skoro Genet szczyci się taką konsekwencją w utrzymywaniu swej życiowej postawy, dlaczego nie próbuje kroku dalej? Zbrodnia, zdrada samego siebie... Gdyby udało mu się dokonać tego drugiego, to z pewnością zapiałbym z podziwu. A tak to w sumie nie wiem dokąd mnie doprowadził. Co mi chciał powiedzieć, jak mi się objawić. Bo wysoce wątpliwe, aby produkował swoją mitologię wyłącznie dla siebie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span class="postbody">Jeszcze nie skończyłem nad nim myśleć.</span></p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fnadal-po-francusku%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/nadal-po-francusku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mdłości</title>
		<link>http://bullsik.com/mdlosci/</link>
		<comments>http://bullsik.com/mdlosci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 22:07:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Antoine Roquentin]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jean-Paul Sartre]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Mdłości]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[rozładowanie]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/mdlosci/</guid>
		<description><![CDATA[Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem Mdłości Sartre'a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania - przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem <em>Mdłości</em> Sartre'a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania - przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale odnośnie sensu mojej obecności w danym miejscu. Otóż w nocy wpadliśmy z Agnieszką i Kamilem do <span style="font-style: italic;">Bramy</span> na release party składanki <span style="font-style: italic;">Szczecin Główny Trzy</span>. Byłem w dobrym nastroju, umilanym od czasu do czasu przez obecność Jadzi. Ludzie. Dużo ludzi. Ludzie chodzą. Ludzie tańczą, kłębią się z sobą, pomiędzy sobą, na siebie. Kłębiący się przedstawiciele kultury offowej Szczecina, czyli w zasadzie paru czynnych artystów i nieco więcej przedstawicieli z zakresu ich odbiorców, tudzież konsumentów tego offu. W zasadzie sami znajomi, którzy mają okazję spotykać się przy tego typu okazjach, bo w międzyczasie średnio o sobie pamiętają. Ale wspierają się obecnością. Bo ta składanka, w momencie, gdy jest wydawana pod szyldem <span style="font-style: italic;">Szczecin</span>, oprócz tego, że ma na celu pokazanie, że Szczecin też coś umie, stara się zatuszować to, że Szczecina tak naprawdę ci ludzie nie interesują. Dlatego zbierają się w kupę, bo w kupie bardziej widoczni (od razu zaznaczam, że to, że bywam czasem krytyczny, nie oznacza, że przekreślam wartość tego, co robią). Ale o to już mniejsza. No więc coś we mnie w którymś momencie pękło, coś się rozwarstwiło, wszedłem o jeden schodek za daleko i wszystkie schodki za mną zniknęły. A więc pozostałem bez odwrotu. W czym rzecz? Otóż poczułem się w tym miejscu nie na miejscu, poczułem się tam bez sensu, bez żadnej racji, dla której miałoby mnie to cieszyć, bez celu. Silny, mdły atak poczucia niezrozumienia swojej sytuacji. Bo to nie tyle była kwestia niedopasowania, czy czegoś z tej półki, choć zapewne poczucie obcości było jednym z etapów, które wywołały we mnie drżenia. Chciałem uciekać, ogarnięty dygotem rzuciłem kuflem, za bardzo pijany by się pohamować. Nie mogę znaleźć przyczyny tego stanu, a wiem, że pozwoliłoby mi to uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości. Miałem Mdłości tuż przed <span style="font-style: italic;">Mdłościami</span>. Niezły wstęp do posłuchania Sartre'a.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do samego Sartre'a, to miałem okazję czytać go po raz pierwszy (w ciągu pięciu lat filozofii nawet mi to przez myśl nie przeszło). Literacko okazał się być interesujący, bo zakorzeniony do szpiku w życiu, takim, jakie zdarza mi się widzieć i odczuwać. Z jednej strony ma coś z Gombrowicza, perspektywę widzenia. Zdarzały mu się też porównania wręcz Schulzowskie. W chwilach naturalizmu tchnął po Houellebecq'owsku. Czyli zestaw przedni, z którego wynurza się ten zez rozbieżny, już nie Gombrowicza, nie Schulza czy innych, tylko typowy dla niego. Ujął mnie i w przyszłości postaram się zdobyć tę okrutną cegłę <span style="font-style: italic;">Bytu i Nicości</span>. Ale przejdźmy do jego alter-ego, Antoine'a Roquentina, bohatera <span style="font-style: italic;">Mdłości</span>, a raczej do porównania go z bohaterem Gombrowicza (bo to mi się samoistnie narzuca). Antoine przystaje na to, że dla nikogo nie istnieje, zaś Gombrowicz stara się postawić kontrę w formie narzucenia się innym. Ja Antoine'a słabnie, gasnąc, podczas gdy Ja Gombrowicza nieustannie się podsyca i ukonkretnia w świecie. Antoine nie chce nic robić, bo to stwarza dodatkowe istnienie w świecie - Gombrowicz stara się przeciwstawić istnieniu, które go konstruuje. Mimo, że obaj podzielają podobne intuicje, cierpią podobne Mdłości, jeden jest bierny, drugi czynny. Antoine trwa, a Gombrowicz się stwarza. Na czym to polega? Otóż Roquentin to człowiek jednej skrajności - skrajności widzenia pulsu rzeczywistości, jej absurdu tkwiącego w samym jej rdzeniu. Brakuje mu rozładowania, skoku do innej perspektywy, przeciwstawienia się poprzez zmianę percepcji. A to już Gombrowicz posiada. Człowiek jednej skrajności choruje, człowiek obu skrajności, w formie obrony, potrafi te choroby wywoływać w innych. Ciekawe.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fmdlosci%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/mdlosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ryszard</title>
		<link>http://bullsik.com/ryszard/</link>
		<comments>http://bullsik.com/ryszard/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Jan 2008 01:38:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/ryszard/</guid>
		<description><![CDATA[Ogladam Ferdydurke w wydaniu Teatru Telewizji, rok 1985. Pimko, Młodziakowa - wyborni. Ale czekam na parobka, ciekawe cóż za parobek - myślę sobie, mając nadzieję, że nie ujrzę kogoś uszytego jak Zamachowski z wersji Skolimowskiego. Moim skrzywionym ze zdziwienia oczom ukazuje się Cyrwus! Tyle, że inny jakiś, dwudziestoczteroletni i nie naznaczony jeszcze piętnem Rysia z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ogladam <i>Ferdydurke</i> w wydaniu Teatru Telewizji, rok 1985. Pimko, Młodziakowa - wyborni. Ale czekam na parobka, ciekawe cóż za parobek - myślę sobie, mając nadzieję, że nie ujrzę kogoś uszytego jak Zamachowski z wersji Skolimowskiego. Moim skrzywionym ze zdziwienia oczom ukazuje się Cyrwus! Tyle, że inny jakiś, dwudziestoczteroletni i nie naznaczony jeszcze piętnem Rysia z Klanu - tą aurą ciućmy i pierdoły, która będzie się za nim ciągnąć do końca jego dni. I faktycznie parobczany (pomijając nalot z Rysia, bo Rysio jest jednak nieusuwalny także wstecz), choć nie w moim stylu. Ale za to po pysku jak bierze!
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fryszard%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/ryszard/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siedemnaście morderstw i proces</title>
		<link>http://bullsik.com/siedemnascie-morderstw-i-proces/</link>
		<comments>http://bullsik.com/siedemnascie-morderstw-i-proces/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 03 Dec 2007 20:15:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[literatura]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/siedemnascie-morderstw-i-proces/</guid>
		<description><![CDATA["The Shrine of Jeffrey Dahmer" Briana     Mastersa. Dosyć szczegółowa biografia życia Dahmera aż do procesu i     skazania go w 1992 roku na karę 937 lat więzienia. Masters szeroko     analizuje wewnętrzne i zewnętrzne przyczyny i mechanizmy     pogłębiającej się depresji, alienacji [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;"><span class="postbody"><i>"The Shrine of Jeffrey Dahmer"</i> Briana     Mastersa. Dosyć szczegółowa biografia życia Dahmera aż do procesu i     skazania go w 1992 roku na karę 937 lat więzienia. Masters szeroko     analizuje wewnętrzne i zewnętrzne przyczyny i mechanizmy     pogłębiającej się depresji, alienacji oraz fetyszów Dahmera, które     eskalując w miarę upływu czasu przejęły nad nim absolutną i     nieodwracalną kontrolę, doprowadzając do zachowań     rytualno-nekrofilno-kanibalistycznych. Pochłaniające. Bolesne nawet.     Ale co mnie w tym tak pochłania? Co mnie w tym tak pobolewa?</span></div>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fsiedemnascie-morderstw-i-proces%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/siedemnascie-morderstw-i-proces/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
