Artykuły otagowane jako: literatura
Bez kategorii »
Różnica: 170 stron Dostojewskiego w 2 tygodnie i 300 stron Burroughsa w 2 dni. Doszedłem do prostego wniosku: Dostojewski mnie tą książką co prawda przymęczył, ale cała sytuacja mogła też mieć źródło w fakcie, że średnio zainteresowało mnie to, nad czym się spuszczał. Inaczej jest z Biegając z nożyczkami Burroughsa. Augustena Burroughsa (nie mylić z Williamem S.!).
Burroughs sklecił swoją książkę ze zdystansowanego psychologicznego chaosu. A nawet psychiatrycznego. Matka Augustena, odzwierciedlenie egocentryzmu, histerii i obłędu, jest jedną z najlepiej zarysowanych postaci, na jakie ostatnimi czasy trafiłem. W ogóle całość tych wspomnień …
Bez kategorii »
Jako przyznający się do swego niedouctwa niedouk postanowiłem ostatnio odrobić zaległości literackie w postaci Dostojewskiego. Chwyciłem więc za jego opus magnum, czyli Zbrodnię i karę i rozpocząłem bardzo męczącą petersburską wycieczkę po wszystkich możliwych ulicach. Dostojewski to porcja ponad miarę. Po 170 stronach musiałem powiedzieć „basta” i odłożyć ten niekończący się obiad z dwudziestu dań. Na jak długo? Nie wiem. Ale nieprędko zgłodnieję. Dostojewski mnie zagadał i przymęczył, niczym gość, który nie chce wyjść, mimo, że gospodarze już dawno zasypiają.
Ja rozumiem kontekst dziejowy, w którym to było napisane, rozumiem, że …
Bez kategorii »
Kupiłem na eBay od jakiegoś Argentyńczyka bootleg z Gombrowiczem. Rzecz rzadka, szczególnie, że w Internecie nie istnieją tego typu materiały filmowe. Film zamieszczony na zamówionym DVD to zripowany ze starszego nośnika blisko godzinny program telewizyjny pt. „Biblioteka kieszonkowa”, który został nakręcony w 1969 roku w domu Gombra w Vence, we Francji (tuż przed jego śmiercią). Gombrowicz mówi po francusku, napisy są po hiszpańsku. Mimo, że nie posługuję się żadnym z tych języków, zająłem się tłumaczeniem, bo przecież bym nie wytrzymał. Jak się okazało, hiszpański ma podobną logikę jak polski i …
Bez kategorii »
Manson ma Lewisa Carrolla i Davida Bowie.
Ja mam Witolda Gombrowicza i Mansona.
Kto będzie miał mnie? I z kim będę współdzielił bieguny czyjegoś zainteresowania?
Czytam wspomnienia Kępińskiego o Gombrowiczu z okresu jego kształtowania się, ze szkolnego życia warszawskiego lat dziesiętnych i dwudziestych, i jestem coraz bardziej zdezorientowany. Zdaje mi się chwilami, że czytam o sobie. Te podobieństwa narzucają się z jakąś histeryczną nachalnością. Gombrowicz wespół i jednocześnie na uboczu, Gombrowicz wyśmiewający, ciągle przekręcający, nazywający, złośliwy, uparty. Gombrowicz kwestionujący, oddalający się, silnie zdystansowany wobec rodziny, z którą żyje. Gombrowicz społecznie niezaaklimatyzowany, alogiczny, niedorobiony, …
Bez kategorii »
Ilustracja do rozdziału 10-go z nigdy nie wydanej książki Holy Wood Marilyna Mansona. Rysunek pochodzi z mojego szkicownika, w którym został nakreślony ołówkiem automatycznym i szarymi markerami. Kolory wyciągnąłem w Photoshopie.
Parę słów wyjaśnienia:
W 2000 roku miał powstać film Holy Wood. Manson w oparciu o swoją płytę przygotował scenariusz, który miał zrealizować razem z Alejandro Jodorowsky’m. Johnny Depp miał grać Prezydenta. Były nawet pieniądze. Nie było zgody wytwórni filmowej na wszystkie sceny. Projekt zatem został wstrzymany. Manson więc zaczął przerabiać scenariusz na tekst książki. Książka koniec końców utkwiła w 2002 roku …
Bez kategorii »
Pewien miły imiennik napisał mi ostatnio, że podziwia to, do czego zdołałem sam w życiu dojść. Rzecz jasna, nie doszedłem do czegoś znaczącego jeśli chodzi o karierę zawodową (ośmielę się stwierdzić nawet, że nie doszedłem w tej kwestii do niczego, ponieważ nadal tak naprawdę nie wystartowałem należycie). Chodziło mu bardziej o położenie akcentu na słowo „sam”. W odpowiedzi przeczytał ode mnie, że jestem amatorem samouctwa, tudzież samodoskonalenia. I tak się zastanawiam, czy to dobre nazwy. Bo z jednej strony są bardzo adekwatne, dążę do czegoś na własną rękę, sam …
Bez kategorii »
Nie spodziewałem się zbyt wiele po Dzienniku złodzieja. O Genecie ledwie słyszałem, dopiero poznałem po raz pierwszy. No i z tego spotkania wykluł się stosunek dwojaki, a w zasadzie nieokreślony. Dezorientacja. Bo jak można pisać jednocześnie tak błyskotliwie i tak męcząco?
Pierwsze dwadzieścia stron było najgorsze, po prostu flaki z olejem. Jakoś wchodzi się w środek opowieści, tu nadpoetycko, tam podludzko, złodzieje, margines, homoseksualizm – ale nie wiadomo po co. Potem dopiero uwidacznia się jakiś kształt, zamysł. Jedna główna wada (choć pewnie może to przybrać formę zalety, zależnie od perspektywy) to …
Bez kategorii »
Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem Mdłości Sartre’a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania – przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale odnośnie sensu mojej obecności w danym miejscu. Otóż w nocy wpadliśmy z Agnieszką i Kamilem do Bramy na release party składanki Szczecin Główny Trzy. Byłem w dobrym nastroju, umilanym od czasu do czasu przez obecność …
Bez kategorii »
Ogladam Ferdydurke w wydaniu Teatru Telewizji, rok 1985. Pimko, Młodziakowa – wyborni. Ale czekam na parobka, ciekawe cóż za parobek – myślę sobie, mając nadzieję, że nie ujrzę kogoś uszytego jak Zamachowski z wersji Skolimowskiego. Moim skrzywionym ze zdziwienia oczom ukazuje się Cyrwus! Tyle, że inny jakiś, dwudziestoczteroletni i nie naznaczony jeszcze piętnem Rysia z Klanu – tą aurą ciućmy i pierdoły, która będzie się za nim ciągnąć do końca jego dni. I faktycznie parobczany (pomijając nalot z Rysia, bo Rysio jest jednak nieusuwalny także wstecz), choć nie w moim …
Bez kategorii »
„The Shrine of Jeffrey Dahmer” Briana Mastersa. Dosyć szczegółowa biografia życia Dahmera aż do procesu i skazania go w 1992 roku na karę 937 lat więzienia. Masters szeroko analizuje wewnętrzne i zewnętrzne przyczyny i mechanizmy pogłębiającej się depresji, alienacji oraz fetyszów Dahmera, które eskalując w miarę upływu czasu przejęły nad nim absolutną i nieodwracalną kontrolę, doprowadzając do zachowań rytualno-nekrofilno-kanibalistycznych. Pochłaniające. Bolesne nawet. …















