Artykuły otagowane jako: Kraków
Bez kategorii »
Miałem w tym roku okazję rozeznać się w różnicach dotyczących ludzi z centrum i ludzi z obrzeży miasta. A różnice takie niewątpliwie są. Z początku nie wiadomo w czym się dokładnie przejawiają, ale przy głębszym wglądzie sprawa się nieco klaruje. Nie mówię, że wszyscy się wpisują w moje obserwacje, ale są to pewne… tendencje. Pierwsza różnica jest taka, że ludzie z centrum mają wszędzie blisko, więc w każdej chwili mogą się spotkać. Co za tym idzie nie mają zwyczaju umawiania się dwa dni lub dzień wcześniej. Umawiają się godzinę przed. …
Bez kategorii »
Kraków. 12:30. Spokój. Do piwa leci Szopen. Nie to, żebym rozpoznał, po prostu słyszałem jak barman mówił co puszcza. Z innych osobliwości krakowskich: przesadnie długa kolejka (110 osób – liczyłem) po lody na ulicy Starowiślnej. Jakby co najmniej sprzedawały je nagie ekspedientki. I co ciekawe, ta kolejka utrzymuje się do wieczora.
Poza tym na krakowskich ulicach zaobserwowałem całkiem spore zagęszczenie pingwinów. Niektóre miały nawet niebieski habit. To jakiś wyższy rodzaj wtajemniczenia, lepszy rodzaj zbroi, kolejny level. Widziałem też niebiesko-czarne. Te są najwyraźniej w fazie przejściowej.
O, w końcu coś tanecznego poleciało. Nie …
Bez kategorii »
Kraków. Gołębie. Srają jak wszędzie indziej. Ludzie. Srają jak wszędzie indziej. Spokój. Gorąco. Jestem tu już trzeci dzień. Głowa mi śmierdzi wczorajszą imprezą. Czasem przyglądam się rzeczom i w rozpuku myśli nie ogarniam ich słowami. Bo za ulotne.
Kraków. Chciałem pojąć fenomen tego miejsca. Dlaczego muszyska uparcie zlatują się właśnie tu? Dlatego, że większe „możliwości”? Nie, za proste. Na razie nie pojąłem, być może dlatego, że przyjechałem z góry nastawiony na to pojęcie.
Kraków. Ulica Gazowa w Dzielnicy Żydowskiej sugeruje, że tkwi tu jakieś pozornie niewidoczne poczucie humoru, że coś jest na …
Bez kategorii »
Uświadomienie sobie wiszących nad głową niczym gilotyna obowiązków jest zazwyczaj bolesne. No i boli, męczy – po prostu blokuje i zniechęca do jakiejkolwiek pracy. To się beznadziejnie zapętla. Im więcej na garbie, tym mniej inicjatywy.
Jeśli człowiek od dawna się nie widział z jakimś znajomym i udaje się na spotkanie, to zazwyczaj ciężko podjąć jakiś konkretny temat do rozmowy. Nasz znajomy niby ten sam, a jednak inny. Nasze relacje podobne, ale jałowe jakieś, niezrozumiałe, podejrzanie miłe. I jakiegoś kaca się odczuwa. Zmierzam do tego, że ostatnio przypomniałem sobie o uczelni i …















