Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
14lip/10

Kora mózgowa

Aktywność psychiczna jest w pewnym wieku rzadko osiągalna, z różnych przyczyn. Choćby z takiej, że starzejący się człowiek ukonkretnia się, zastyga jak żywica w jakimś kształcie. Przy czym, z nadmiaru wiedzy (i rozkładu), upada wewnętrzna łatwość poszukiwania możliwości, zanika dynamika i wizjonerski algorytm myślenia tak właściwy dla młodości. Dodatkowo, w tak szybko zmieniającej się rzeczywistości (używam tego słowa na określenie ludzkiej cywilizacji), mało kto jest w stanie nadążyć za nowym stanem rzeczy. Wywołuje to, szczególnie u ludzi starszych, poczucie, że ten świat nie jest ich światem. Dochodzi cała kwestia dezorientacji, niepewności, uruchomienia się nostalgii i nabierania fałszywego mniemania, że "kiedyś było lepiej". Trzeźwość myślenia, odwaga, czy brawura zamieniają się w obojętność, bądź lękliwość i niepewność, wygląd fizyczny obraca się w niwecz i nie tylko świat, lecz nawet własne odbicie w lustrze staje się obce. Końcowym wynikiem tych zależności jest usuwanie się w cień. Następuje wyłączanie się z obiegu i wegetatywne skupianie na własnej, prywatnej i niezmiennej iluzji czasu przeszłego ("konserwatyzm"). W tym punkcie krystalizują się już chyba tylko natrętne pytania o mistykę życia, o drogę dla siebie w oderwaniu od tego, co wokół. (Nie jest tak zawsze, ale generalizuję, żeby coś nakreślić... i przy okazji oswoić się z przyszłością).

Stąd też zadowala mnie ostatnia aktywizacja Kory, którą można określić jako ugodzenie w sutannę — mówię o "Zabawie w chowanego" oraz o wywiadach, choćby dla Wprost (1,2,3) czy Rzeczypospolitej.  Zdaje się, że Kora przeorganizowała się i uzyskała dystans, który pozwala jej się rozliczyć z dawnych doświadczeń. Oznacza to także, że posiada dar, który podtrzymuje w niej buńczuczną ruchliwość myśli i pozwala włożyć kijek w tabu. Dodajmy do tego wszystkiego niedawny, całkiem dosadny list w obronie Palikota. Ten bohemiarski ton oskarżycielski przywołuje w myślach jej siłę z przeszłości.

Nad zagadką Kory i Maanamu zastanawiam się już od pewnego czasu. Bo zagadką dla mnie jest to, dlaczego tak dobrze przyswajam i nastrajam się w obliczu tych utworów, tych tekstów. Kontekst Maanamu jest dla mnie jak dobrze skrojona i pasująca kamizelka. Rozwiązanie tkwi, jak mi się zdaje, w tym, że urodziłem się w czasie, dla którego Maanam był ścieżką dźwiękową.

W 1983 roku Maanam miał na koncie bardzo zacny materiał i szykował się z wydaniem następnego. Urodziłem się w momencie, gdy przez polskie podwórka przelatywały już dwa albumy. Zaraz wyszedł trzeci, Nocny Patrol, ten kamień szlachetny, następnie Mental Cut , no i szczytowe zakończenie lat 80-tych w postaci Się ściemnia. Ta trójca jest chyba najbardziej esencyjna dla pierwszego Maanamu. Wszystko razem daje obraz snujących się, meduzalnych, opiumowych, wypłowiałych, betonowych ciemnych zaułków, portów, win, tang i zdrad, z towarzyszącą temu pazurzastą ekspresją sceniczną Kory, z tekstami pełnymi dynamicznych powtórzeń i zapętleń, z muzyką, która nie starała się kalkować Zachodu. Maanam miał swoją zupełnie odrębną półkę na polskiej scenie rockowej. Oczywiście będąc tak młody, nie wiedziałem tego i nie przetrwarzałem, tylko kodowałem. W okresie przejściowym dla Polski (i dla Maanamu) również przeżywałem własne przejście, stałem się bowiem siedmiolatkiem, a więc nabrałem świadomości własnego Ja i jego odrębności od świata. Wszystko, co zdarzyło się wcześniej, zapisałem w nieświadomym.

Drugi etap Maanamu to lata 90-te. Ten czas, w którym Kora przeczekała noc i ukochała poranek, dzień, weszła we wspólny język i w uwielbienie dla uniwersum, w kontakt z czystą przyrodą i świadomością na poziomie mistyczno-łóżkowym. Kiedy po latach skompletowałem muzykę Maanamu okazało się, że dobrze zarejestrowałem oba okresy (choć każdy na inny sposób).  Jako odkrywca kopiący w lamusie dzieciństwa przeżyłem wówczas ciągnące się przez całą dyskografię wielkie ekscytujące deja vu. Te piosenki są po prostu znajome, czy się ich słucha czy nie. Z tak zrodzonymi sentymentami trudno dyskutować — wszystko może stać się częścią naszej nostalgii i sprawić, że pozostaniemy wobec tego praktycznie bezkrytyczni. Mam tak z kilkoma rzeczami, m.in. właśnie z drącym się, kosmiczno-balsamicznym tonem Kory. To jedna z tych iluzji przeszłości, która pozostanie ze mną prawdopodobnie do końca... Tymczasem premierę nowej płyty Kory przesunięto na przyszły rok. Wyczekuję ze spokojem i pewnością, bo jak już zdążyła pokazać Grace Jones, 60 lat to dobry wiek na artystyczny restart.


Maanam - Kadyks (1989)

Living on video

Annie Lennox - Why (1992)

UserOnline

Users: 4 Guests

Meta

Ostatnie prace

Ostatnie komentarze

Popularne wpisy

Archiwum

Last.fm

Moshi Singles Club 2006 - 2008
Listening Now...
5 minutes ago
8 minutes ago
12 minutes ago
16 minutes ago

Tagi

alchemia alkohol Batman Bitter Glitter Bluewater Productions David Bowie David Lynch fantasmagorie film filozofia Friedrich Nietzsche Gombrowicz Google Grace Jones Grecja Justin Bieber kino koncert Kraków Którędy? Lady Gaga libido literatura Madame La Kukuruku MansonPl Marilyn Manson miasto Michael Jackson muzyka podróż porno praca magisterska prace publikacje sny studia szkice sztuka telewizja urodziny Warszawa wystawa youtube znajomi śmierć