Artykuły otagowane jako: kino
Bez kategorii »
W zeszłą niedzielę poszła w Hormonie pierwsza edycja cyklu Prawie Kino. Agata i Jadwiga pomyślały o zaktywowaniu tego miejsca na sferę filmową i w końcu dopięły swego. Idea Prawie Kino podoba mi się przede wszystkim z jednego powodu: powrót do tradycji kin, w których można palić papierosy (nie wspominając o stojącym obok barze). Drugim powodem jest dobrze zapowiadający się repertuar.
Bez kategorii »
Podnieciła mnie dyskusja o współczesnym kinie skandynawskim. Przekonywałem zebranych (Piotra, Kamila i Kasię), że mogę o tych filmach mówić nawet wówczas, gdy ich nie widziałem. Zaczęło się od tego, że Piotr i Kamil stwierdzili, że współczesne kino skandynawskie jest genialne, Bergman, etc. Zwróciłem delikatnie uwagę, że kino pokroju Bergmana nie jest już współczesne, i że współczesna Skandynawia to teren inny niż naówczas — to miejsce pewnego dobrobytu mentalno-materialnego, czyli mówiąc krótko zapewne jałowe i bezpłodne pod względem artystycznym. Utworzyli momentalnie opozycję, padły jakieś obco brzmiące nazwiska współczesnych skandynawskich reżyserów, mające …
Bez kategorii »
Kino i Pornossus. Może zacznę od tego, że myśl o Parnassusie nie porażała mnie prądem, gdzieś tam byłem zaciekawiony, ale nie sprawdziłem o czym dokładnie opowiada film. Na takie okazje lubię nie zdradzać sobie fabuły, czasem bowiem przeczuwam w kościach, że coś się może źle rozegrać i nastrajam się tak, żeby doznać miłego zaskoczenia. Terry Gilliam niby mi znany, ale bez napięcia. Romanse montypythonowskie znałem, podobnież Brazil, 12 małp, Braci Grimm – a więc główne punkty rozrzutu jego dorobku. Obsada również zapowiadała się smacznie (poza Deppem, którego nie lubię). Zdjęcia …
Bez kategorii »
Byłem, widziałem. Lis. Oglądałem kiedyś kilka wcześniejszych obrazów von Triera, ale mam na tyle słabą pamięć do filmów, że po paru latach nic mi z nich nie pozostaje. Więc obejdzie się na szczęście bez porównywania, jestem na świeżo – można powiedzieć, że to moje pierwsze z nim zetknięcie, więc nie będę oceniał, czy aby von Trier zapachniał zbukiem, czy wzniósł na wyżyny. Nawet więcej – cały von Trier mnie w tym przypadku średnio zajmuje. Zajmuje mnie sam lis, ..tfu! film.
Może zacznę od kina. Siedziałem wśród tępej obory w otoczeniu ludzi, …
Bez kategorii »
Dziennik pokładowy. Data gwiezdna 08.08.08. Jak już mówiłem, nie jestem przesądny (gówno prawda), ale liczby zawsze działają na mnie nieco misteryjnie i zdarza się, że oglądam świat poprzez ich strukturę. Ale data to nie świat (fizyka), to ledwie odmierzacz czasu. Mimo wszystko…
Chciałem napisać coś mądrego, ale napiszę, że byłem dziś w kinie na Mrocznym rycerzu (sala nr 4, rząd 12, a 12 – 4 = 8; kino Helios, a H to rzecz jasna ósma litera alfabetu; wspominałem już, że jestem numerologiczną ósemką?). Two Face bezbłędny, a i Joker również trafiony …
Bez kategorii »
Z ostatniej chwili: rozmawiamy z Kamilem o kinie klasycznym, kultowym, o indywidualnym podejściu do procesu tworzenia. I naraz, przypadkiem, zajaśniała nam heglowska dialektyka (choć nie przypadkiem bo była utajona w rozmowie od pewnego czasu). Otóż: jak najprościej ująć heglowski proces dialektyczny? Syntezą kobiety i mężczyzny nie jest androgyn, tylko dziecko! Wracamy do wódki.
Bez kategorii »
Przerwa była niewielka, ale blog zdążył się zakurzyć. No to szmatka, miotełka i szuru-szuru, pucu-pucu, habba-habba. Czas również odświeżyć „artystyczną” stronę swego śmiertelnego żywota i uzupełnić galerię. Wysyp kilku prac może być spodziewany jeszcze w marcu. Będą to raczej same fanarty, tribjuty, bo coś mnie ostatnio wzięło na coverowanie cudzych dzieci. W zanadrzu zaś nieustannie myślę o dziecięciu własnym, ale są póki co przeszkody, których nie należy usuwać – np. 5/7 tygodnia, czyli dni szkolne.
A skoro już przy szkole jestem, to w drugim semestrze spośród nowych przedmiotów najbardziej podoba mi …















