﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bullsik Gallery &#124; Michał Szyksznian &#187; Gombrowicz</title>
	<atom:link href="http://bullsik.com/tag/gombrowicz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://bullsik.com</link>
	<description>Ilustracja, komiks, obserwacja</description>
	<lastBuildDate>Mon, 23 Aug 2010 19:57:28 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Genealogie bólu: podróż do Wiednia</title>
		<link>http://bullsik.com/genealogie-bolu-podroz-do-wiednia/</link>
		<comments>http://bullsik.com/genealogie-bolu-podroz-do-wiednia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 04 Jul 2010 22:26:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[David Lynch]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>
		<category><![CDATA[Wiedeń]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=1398</guid>
		<description><![CDATA[Wyjazd do Wiednia rozpocząłem od pociągu ze Szczecina do Warszawy, a następnie autokarem z Warszawy do Wiednia. Nie licząc przemiłego i zakrapianego noclegu w stolicy, moja podróż w ruchu trwała łącznie 19 godzin. Pozwolę ją sobie przewinąć i skrócić. 28-go czerwca o 5:00 rano byliśmy z Toksyczną na miejscu i zobaczyliśmy opuszczone miasto — o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wyjazd do Wiednia rozpocząłem od pociągu ze Szczecina do Warszawy, a następnie autokarem z Warszawy do Wiednia. Nie licząc przemiłego i zakrapianego noclegu w stolicy, moja podróż w ruchu trwała łącznie 19 godzin. Pozwolę ją sobie przewinąć i skrócić. 28-go czerwca o 5:00 rano byliśmy z Toksyczną na miejscu i zobaczyliśmy opuszczone miasto — o tej porannej, słonecznej porze Wiedeń spał i tylko gdzieniegdzie dało się dojrzeć jakąś niewyraźną, spóźnioną do łóżka sylwetkę. Na Karlsplatz przywitało nas czarne akwarium Kunsthalle, brodata kobieta i przytwierdzona do elewacji jednego z budynków gigantyczna wytrzeszczona sowa (która zapewne nie była tym, czym się wydawała). Posuwając się dalej w poszukiwaniu jedzenia (Wiedeń o tej porze nie je) odkrywaliśmy ludzkie i pół-ludzkie rzeźby oraz zaklęte w fontannach dawne dramaty. Wiedeń był tym wyszywany. Syreny, poeci, ekstatyczne i wytryskujące pozy. Umęczone ciała dźwigające elewacje. Neoklasyczna geometria i okołobarokowe zdobienia. Miasto zanurzone w przeszłości, nasłuchujące echa demonów, które — jak mi się zdaje — zdążyły już to miejsce opuścić. Choć przecież nie do końca: tego dnia w Wiedniu rozum znowuż wsadzał palce w swe najwrażliwsze punkty. Czekała na nas inauguracja wystawy prac Mansona, zatytułowanej <em>Genealogie bólu</em>, wraz z towarzyszącymi projekcjami krótkich metraży Lyncha.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_01.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1414" title="Duchampowska kobieta" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_01-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_02.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1427" title="Sowy nie są tym, czym się wydają." src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_02-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_03.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1428" title="Pradawne dramaty" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_03-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_04.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1429" title="Dupa" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_04-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_05.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1430" title="Kobieton Schielego" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_05-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_06.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1431" title="Dzieciątko Jezus" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_06-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Dzień zapowiadał się być długim i tak też było w istocie. Po zostawieniu bagaży w tanim hostelu ruszyliśmy do pięciogwiazdkowego hotelu Le Meridien po odbiór wejściówek, które miały tam trafić za sprawą kolońskiej galerii Brigitte Schenk. Wiedzieliśmy, że w hotelu rezyduje Manson (co ciekawe, na mapie metra hotel oznaczony był jego ulubioną liczbą 15), jednakże wiedzieliśmy też, że ma naprężony grafik wywiadów dla prasy, postanowiliśmy zatem poczekać kulturalnie na wieczór. Usiedliśmy na ławce przy placu przed hotelem. Zszedł z nas stres. Byliśmy już bowiem pewni, że mamy zapewniony wstęp na wernisaż.</p>
<p style="text-align: justify;">I jak to w moim życiu czasem bywa, rozpoczął się wkrótce szereg sytuacji wyjętych wprost z filmu. Po krótkim, dwugodzinnym śnie w hostelu wróciliśmy do centrum, już w wieczorowych uniformach. Przed Kunsthalle (które jest również restauracją) połowę ogródka wydzielono dla gości wernisażu. Na deskach leżał uroczyście czerwony dywan. Wybiła 19:00, a więc godzina, na którą powinni pojawiać się goście. Nieśmiało spytałem czy można wchodzić, młody mężczyzna przy bramce sprawdził zgodność nazwiska z listą i weszliśmy. Po dwóch krokach przyatakował nas zespół czterech osób z tacami. Alkohol stał najdalej, więc w zażenowaniu chwyciłem wodę. Potrzebowałem dwóch minut, żeby zacząć się jakoś pewniej poruszać po tym obcym terenie. W środku, w przedsionku, stały obficie zastawione białym winem stoły. Zaskoczył mnie brak poczęstunku w formie stałej (bo jako bieda przybyła z Polski mieliśmy nadzieję oszczędzić na kolacji; morele i truskawki niczego więc nie załatwiały). Tuż obok lasu mieniących się złotawo kieliszków stało stoisko, na którym rozlewano Mansonową markę absyntu. Krążyliśmy niepewnie zastanawiając się czy wejdzie od przodu, czy od tyłu, jak potoczy się wystawa, czy będzie Lynch, <em>etc</em>. Staraliśmy się omijać kamery, które wodziły oczami za gośćmi i szukały ofiar do wywiadów. W którymś momencie, pomiędzy kolejnymi, szybkimi kieliszkami wina (to właśnie uwielbiam na wernisażach) zauważyliśmy, że w sali głównej, za szybami i kotarami,  znajdują się już jacyś ludzie. Nie wiedzieliśmy jeszcze, że to konferencja prasowa — pech chciał, że gości o tym nie informowano, jak również ich tam nie wpuszczano. Dopiero po fakcie zrozumiałem, że te wszystkie zdjęcia z dotychczasowych  wystaw były robione właśnie podczas chwil dla prasy. To wszystko  wygląda absolutnie inaczej kiedy się w tym uczestniczy. Materiały z  YouTube wygenerowały w nas pewne fałszywe mniemania co do czasu trwania  poszczególnych etapów wystawy.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_07.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1432" title="Moda wiedeńska" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_07-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_01.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1415" title="Zaproszenia. Pod Le Meridien." src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_01-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_02.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1416" title="Zaproszenia." src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_02-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_04.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1417" title="Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_04-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_05.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1418" title="Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_05-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_06.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1419" title="Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_06-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Szybkie papierosy, szybkie wino, nerwowe tupanie stopami, przypadkowa rozmowa z przypadkowym gościem. W powietrzu tkwiła właśnie jakaś szybkość i przypadkowość. Połowa obecnych ludzi zdawała się przebywać tam bez wyraźnego powodu (jak potwierdził nasz rozmówca, sam dostał zaproszenie od kogoś przez kogoś). To miasto pełne jest wystaw, a więc śmietanka, jak podejrzewam, chodzi tam z ciekawości, która jest wywołana głównie znudzeniem i przesytem. Co ciekawe, byliśmy tak dobrze wtopieni w tłum, że nic szczególnego nas nie wyróżniało.</p>
<p style="text-align: justify;">Wreszcie wpuszczono gości. Patrzymy, oglądamy, popijamy Mansinthe (ale tylko dlatego, że nigdy go nie piliśmy; anyż jest nam wrogi, więc szybko odłożyliśmy na wpół pełne kieliszki i wróciliśmy do wina). Zobaczenie na żywo obrazów, które zna się tak dobrze, było niewątpliwie przyjemnością. Szczególnie, jeśli chodzi o największą (nawet dosłownie) ozdobę wystawy, czyli pośmiertny portret Elizabeth Short, znanej również jako Czarna Dalia. Na szczęście robienie zdjęć nie było zakazane, obeszliśmy ścianę cykając pierwsze fotki, nadal niepewni czy wernisaż zmierza w jakąś ustaloną stronę, albo czy autor zaszczyci ludzi swoją obecnością (a sztuka bez autora zawsze porusza się po nieokreślonym obszarze, dopiero w relacji z twórcą i jego dramatami ożywa do swoich granic i możliwości). Wkrótce zauważyliśmy Mansona wychodzącego z kibla. Zniknął w innym pomieszczeniu. Wyczuwaliśmy, że niedługo pojawi się oficjalnie przy mównicy i tak też się stało. Otoczony przez ochronę wsunął się zręcznie na scenkę razem z Geraldem Mattem, dyrektorem Kunsthalle, który zafundował mu długą przemowę po niemiecku.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_07.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1420" title="Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_07-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_10.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1422" title="Mansinthe,  Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_10-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_12.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1423" title="Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_12-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_15.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1424" title="Manson w Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_15-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_19.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1425" title="Manson w Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_celebritarianpl_19-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_12.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1435" title="Manson i Czarna  Dalia (fot. prasowa)" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_12-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Zdaje się, że Manson był już w tym momencie zmęczony. Wysłuchał grzecznie introdukcji, przypozowując jednocześnie fotoreporterom. Mogliśmy wepchać się na sam przód, jako, że to nie koncert, no i też inny rodzaj kultury. Ku naszemu zaskoczeniu Manson jedynie podziękował gościom za przybycie, po czym migiem ulotnił się na zaplecze. 10 minut później wyszedł stamtąd w towarzystwie obstawy i bez słowa ruszył w kierunku wyjścia.</p>
<p style="text-align: justify;">Trochę z niedowierzaniem otworzyliśmy aparaty gębowe, jako, że byliśmy przekonani, że dla gości również ma wyznaczony czas. Ucieczka z Kunsthalle była przeprowadzona szybko i sprawnie, tak, by nie zablokował go tłum ludzi. Toksyczna w przypływie asertywności zaczepiła Tony'ego, menadżera, wyjaśniając w paru słowach kim jesteśmy, i że chcielibyśmy coś przekazać Mansonowi. Tony potwierdził, że Manson nie wróci na wystawę i polecił nam udać się do Le Meridien. Więc w tych naszych kreacjach, wraz z niechcący ukradzionym winem, pospieszyliśmy do hotelu, który był oddalony ledwie dwie przecznice dalej. Zestresowani i jednocześnie rozbawieni absurdalną sytuacją zatrzymaliśmy się na światłach. Toksyczna zauważyła, że koło nas zatrzymał się czarny samochód, podbiegła. Nie wiedziałem w czym rzecz i co to za samochód, dopóki Manson nie otworzył szyby i nie wskazał w moją stronę palcem, mówiąc, że mnie pamięta. Było to miłym zaskoczeniem, bo, pomimo wymienionej korespondencji, myślałem, że i tak będę musiał ponownie się przedstawić na żywo, aby nakierować go na tor tego, kim jestem. I tak też z tym winem podszedłem na środek trzypasmówki, przywitałem się zdezorientowany. Polecono nam jednak zejść z ulicy, bo przecież niebezpiecznie. "Do zobaczenia później" — rzucił Manson, gdy włączyło się zielone światło.</p>
<p style="text-align: justify;">Weszliśmy do Le Meridien i usiedliśmy w hallu. Zaraz pojawił się Tony, również potwierdził, że pamięta z Warszawy. Zaznaczył jednak, że teraz Manson ma czas, w którym nie wolno mu przeszkadzać, i że będzie udawał się na kolację. Zaproponowaliśmy więc Tony'emu, że przekażemy mu to, co mamy dla Mansona w prezencie, jednakże ten momentalnie stwierdził, że źle by się czuł w takiej sytuacji i wolałby, aby było to dane osobiście. Poprosił, abyśmy usiedli i poczekali. Czekaliśmy długo, przy okazji zaczepił nas rozbawiony kierowca, który najwyraźniej miał radochę z sytuacji na skrzyżowaniu. Gdy wreszcie w lobby pojawił się Manson z ekipą wstałem z siedziska. "Hey Bullshick" — usłyszałem tubalny głos wielkiej czarnej postaci dzierżącej w ręku szklankę <em>Serpis Absinthe</em>. Wytłumaczył nam, że udaje się na kolację, i że chce abyśmy poczekali na niego w hotelu. Chciał nas początkowo wziąć ze sobą, jednakże ani nie było miejsca w samochodzie, ani w rezerwacji. Postaliśmy przez moment, wymieniliśmy parę uprzejmości. "Idzcie do baru, tylko się nie upijcie za bardzo"  — rzucił przed  wyjściem. Picie w drogim hotelu na pewno nie było dla nas dobrym pomysłem, bo żyjemy w innych realiach i w innym kontekście niż on. Ale przyjęliśmy uprzejmie radę, po czym zaraz zniknął za drzwiami wlotowymi. Nie byliśmy pewni czy mamy siłę na czekanie, ale chcieliśmy spróbować. Niestety oczekiwanie niemiłosiernie się przedłużyło, aż stwierdziliśmy, że musiało się coś wydarzyć i oznacza to dla nas zakończenie wieczoru. Napisałem mu, że uciekam, i że zostawiam prezenty w recepcji. Wracaliśmy do hostelu w poczuciu niespełnienia, liczyliśmy bowiem na towarzyski meeting, który koniec końców nie nastąpił.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_26.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail  wp-image-1433" title="Ucieczka z  Kunsthalle" src="http://bullsik.com/files/2010/07/kunsthalle2010_26-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_08.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1437" title="Trismegistus" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_08-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_09.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1438" title="Elizabeth Short" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_09-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_10.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1439" title="Z Lynchem." src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_10-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_11.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1440" title="Crop Failure" src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_11-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_12.jpg" rel="lightbox[1398]"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-1441" title="Lwy w ogrodzie belwederskim." src="http://bullsik.com/files/2010/07/wieden_12-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Rano przetarłem zaropiałe od snu oczy i odczytałem przeprosiny. Wyjaśnił, że dała mu w kość różnica 10-ciu stref czasowych. Podobnie jak my, żałował, że spotkanie się nie udało. Obiecał przy okazji odebrać z recepcji to, co zostało zostawione. On miał za 4 godziny samolot, a my dwa dni do autokaru. Trzeba było coś zrobić z pozostałym czasem, więc musieliśmy uskutecznić jedną z najnudniejszych czynności na tej planecie: zwiedzanie.  Zapuściliśmy się na ślepo w Wiedeń. Nie znaleźliśmy jednak takiego smaku, jakiego szukaliśmy. Demony wiedeńskie odleciały wraz z zaproszonym gościem do Los Angeles i nawet orgiastyczne sceny w ogrodzie belwederskim nie zmieniły we mnie tego poczucia.  Byliśmy ponownie na wystawie, tym razem na spokojnie, bez prasy, porobiliśmy zdjęcia na stronę, kupiliśmy pamiątki w formie plakatów. Dzień później Manson odpakował paczkę. Dwie prace, <em>Ferdydurke</em> po angielsku i butelkę Żubrówki. Cytat, jaki napisałem na Gombrowiczu brzmiał: "Gdybym miał w tej chwili udzielić moim współtwórcom, to jest moim czytelnikom, jakiejś najważniejszej rady, powiedziałbym <em>etc</em>." — Witold Gombrowicz, 1968. Na Żubrówce było dodane: "Najlepsze z sokiem jabłkowym". Dostałem ciepłe podziękowania, w których określił to wszystko jako rzecz dla niego bardzo specjalną i głęboką. Misję zatem uważam za wypełnioną.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fgenealogie-bolu-podroz-do-wiednia%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/genealogie-bolu-podroz-do-wiednia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inna para szczęk</title>
		<link>http://bullsik.com/inna-para-szczek/</link>
		<comments>http://bullsik.com/inna-para-szczek/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 07 Jun 2010 12:19:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[glam rock]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Hormon]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[Prawie Kino]]></category>
		<category><![CDATA[Susan Sarandon]]></category>
		<category><![CDATA[The Rocky Horror Picture Show]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=1350</guid>
		<description><![CDATA[W zeszłą niedzielę poszła w Hormonie pierwsza edycja cyklu Prawie Kino. Agata i Jadwiga pomyślały o zaktywowaniu tego miejsca na sferę filmową i w końcu dopięły swego. Idea Prawie Kino podoba mi się przede wszystkim z jednego powodu:  powrót do tradycji kin, w których można palić papierosy (nie  wspominając o stojącym obok barze). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/06/rhps_poster.jpg" rel="lightbox[1350]"><img class="alignleft size-medium wp-image-1353" style="margin: 4px;" title="The Rocky Horror Picture Show (plakat)" src="http://bullsik.com/files/2010/06/rhps_poster-197x300.jpg" alt="" width="197" height="300" /></a>W zeszłą niedzielę poszła w Hormonie pierwsza edycja cyklu <em>Prawie Kino</em>. Agata i Jadwiga pomyślały o zaktywowaniu tego miejsca na sferę filmową i w końcu dopięły swego. Idea <em>Prawie Kino</em> podoba mi się przede wszystkim z jednego powodu:  powrót do tradycji kin, w których można palić papierosy (nie  wspominając o stojącym obok barze). Drugim powodem jest dobrze zapowiadający się repertuar. Na pierwszy ogień poszedł <em>The Rocky Horror Picture Show</em>, co było trafionym i przyciągającym uwagę strzałem. Jako, że wiem co nie co o czasach glam rocka, no i widziałem ten film kilkadziesiąt razy, przygotowałem za namową dziewczyn prezentację przed projekcją filmu. To wszystko miało zawrzeć się w sytej pigułce, tak, żeby nie zanudzić ludzi, a jednocześnie nastroić ich na ten cały sodomiczny jarmark. Jedyne "ale" może być skierowane do X, która tuż przede mną musiała "koniecznie powiedzieć parę słów o Susan Sarandon". Każdy z nas liczył na to, że zapomni i że da się odwrócić jej uwagę na tyle, że nie dopuści się jej do mikrofonu; przeliczyliśmy się. Czy to aż tak ważne, że Susan Sarandon rozstała się z Timem Robbinsem? Poza tym skąd ona wzięła przekonanie, że nie można uświadczyć tego filmu w telewizji? Polsat wyemitował <em>The Rocky Horror</em> co najmniej trzy razy na przestrzeni ostatnich 12 lat. Nie można natomiast uświadczyć go w polskich kinach — od teraz Hormon będzie mógł się w tej kwestii pochwalić.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/files/2009/08/rocky_horror_picture_show.jpg" rel="lightbox[1350]"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-171" style="margin: 4px;" title="The Rocky Horror Picture Show" src="http://bullsik.com/files/2009/08/rocky_horror_picture_show-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Podczas prezentowania opowiedziałem mniej niż w zamierzeniu miałem powiedzieć, ale to nawet dobrze. Naprawdę  rzadko mam okazję występować publicznie, więc miałem niepewność  wymalowaną na wszystkim (całe studia skrupulatnie tego unikałem; zrobiłem zaledwie wykład o  Gombrowiczu, wykład o Benjaminie Walterze oraz trzy prezentacje: o  alchemii, komputerach kwantowych i rewolucjach naukowych). Ale ponoć wyszło dobrze. No, może poza generowaniem  sprzężeń przy głośnikach. Ludzie dopisali i nie dopisali. Była niedziela, kac, deszcz, gotyk za oknami - w takich warunkach próba namowy do wyjścia z domów nie wróży raczej większego powodzenia. Ale w pewnym momencie odniosłem nawet wrażenie tłoczności. Prezentację opowiadałem pospiesznie, trochę na żywioł, bo robiłem ją na ostatnią chwilę (norma). Nie mam żadnego nagrania ani zdjęcia, bo... hm, no właśnie, dlaczego? Ale, w skrócie ujmując, przez prezentację przewinęło się około dziesięciu najważniejszych dla glam rocka wykonawców, a każdy z nich był zobrazowany krótkim materiałem filmowym. Po opowieści o historii i fenomenie filmu padło pytanie kluczowe: dlaczego ten film jest kultowy? Odpowiedziałem jak następuje:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">Zdaje się, że dlatego, iż zawiera w sobie wszystko, począwszy od kilku gatunków filmowych: jest musicalem, jest komedią, jest dramatem, horrorem, czy też filmem grozy z elementami <em>gore</em>, w dodatku zahacza o science-fiction, jest również erotykiem i zawiera elementy filmu akcji. W jego ramach zawierają się różnorodne, charakterystyczne postaci. To trochę jak z girlsbandem czy boysbandem: nie musimy lubić całości, ale identyfikujemy się z wybraną osobą. Poza tym film jest intertekstualny, nawiązuje do hollywoodzkiego kina z lat 30-tych i 40-tych, jak również do filmów klasy B. Jest kiczowaty, a kicz jest przecież tym, co lubimy, choć może nie do końca się z tym obnosimy. Oprócz tego w filmie mamy dobre wyważenie proporcji pomiędzy wszystkimi jego elementami. Co ważne: film dotyka tabu. Jest w nim również obecna filozoficzna refleksja o hedonizmie i jego konsekwencjach. I koniec końców: pojawił się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">To są te składniki, które w tym przypadku wytwarzają powłoczkę kultu. Z kultu wychodzi cała kultura fandomu i jego zwyczajów. To zjawisko samonakręcające się. Za kilka dekad ludzie spojrzą na <em>The Rocky Horror</em> i, poza całym jego dziwactwem, z marszu dostrzegą jego ważność kulturową. Bo tym co tworzyło w 1975 kulturę z pewnością nie były <em>Szczęki</em> Spielberga, tylko inna para szczęk w wykonaniu O'Briena i Sharmana.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Finna-para-szczek%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/inna-para-szczek/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Piekło, itd.</title>
		<link>http://bullsik.com/pieklo-itd/</link>
		<comments>http://bullsik.com/pieklo-itd/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Feb 2010 11:26:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=1098</guid>
		<description><![CDATA[Coraz bardziej oddalam się od mainstreamu życia codziennego, czyli od myślenia o stałym zatrudnieniu, mieszkaniu, karierze zawodowej, czy emeryturze. Przestałem już nawet walczyć i wymuszać na sobie pewne rzeczy — ja po prostu jestem w chwili obecnej zorganizowany psychicznie w sposób, który się z tym wszystkim mija. Nie mogę, nie godzę się, jestem twórczym duchem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Coraz bardziej oddalam się od mainstreamu życia codziennego, czyli od myślenia o stałym zatrudnieniu, mieszkaniu, karierze zawodowej, czy emeryturze. Przestałem już nawet walczyć i wymuszać na sobie pewne rzeczy — ja po prostu jestem w chwili obecnej zorganizowany psychicznie w sposób, który się z tym wszystkim mija. Nie mogę, nie godzę się, jestem twórczym duchem zamkniętym w niemożności realizacji z powodów pieniężnych! Sytuacja, delikatnie mówiąc, żalowa, ale niestrudzenie szukam rozwiązania.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/files/2010/02/hell_etc_poster.jpg" rel="lightbox[1098]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-1099" style="margin: 4px;" title="Hell, etc. (plakat)" src="http://bullsik.com/files/2010/02/hell_etc_poster-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>W kwietniu Manson ma nową wystawę swoich prac w Atenach. Tytuł wystawy: <em>Hell, etc</em>. Niestety, przeloty samolotem są dla mnie cenowo zabijające, choć zobaczymy co da się do tego czasu zrobić. Wieczór inauguracyjny (na którym Manson będzie obecny)  jest tylko na zaproszenia, ale udało mi się pociągnąć odpowiedni sznurek. Mimo wszystko, jeśli Szyksznian nie będzie w stanie przyjechać do Mansona, to może i Manson przyjedzie do Szykszniana: zaproponowałem kuratorowi wystawy, aby ruszyć z <em>Hell, etc.</em> poza Grecję, wprost do Warszawy. Wstępnie są chętni, jednakże rzecz może zależeć przede wszystkim od tego, czy wystawa nie "wyprzeda się" już w Atenach.</p>
<p style="text-align: justify;">Śnił mi się ostatnio Gombrowicz i jest to prawdopodobnie wywołane moim powrotem do wzmożonej lektury okołogombrowiczowskiej. Książkę Agnieszki Stawiarskiej, opisującą rzeczywistość Gombrowicza od momentu, gdy się pojawił na Ziemi, do jego emigracji w 1939 roku (<em>Gombrowicz w przedwojennej Polsce</em>) pochłonąłem z wypiekami. Nie wiem w jaki sposób pani Stawiarska ogarnęła tak przepastny materiał, ale winszuję. Czytanie o literackim światku Warszawy z okresu międzywojnia i lawirowanie między setkami nazwisk i wypowiedzi wprowadziło mnie w czasowy kołowrotek — zacząłem to wszystko "widzieć i słyszeć", niczym film historyczno-biograficzny. Rzecz niezwykła i do polecenia. W chwili obecnej mierzę się z kolei z cegłą korespondecyjną: 19 lat wymiany listów pomiędzy Gombrowiczem a Giedroyciem (redaktorem "Kultury"). I szczerze powiem: wolę jednak biografie i korespondencję niż "analizy twórczości". Z tych pierwszych więcej się dowiaduje o człowieku. A im więcej wiem o człowieku, tym lepiej układa mi się w głowie jego twórczość. Ujęcia naukowe to często przydatna zapomoga umysłowa, ale jednak... to są teksty bez życia i nieco uśmiercające. A przecież tu chodzi o żywe stwarzanie się, nawet pośmiertnie. Ale, do czego zmierzałem? No więc Gombrowicz mi powiedział we śnie, abym pisał, i to już, ponieważ nie ma czasu i inaczej wszystko mi przepadnie. Pomyślę więc o uskutecznieniu wysiłków z <a href="http://www.magazyngitarzysta.pl/" target="_blank">Gitarzystą</a> i o zaczepieniu się gdzieś do felietonowania. Odczytuję jego radę również w ten sposób: abym łapał każdą okazję do uczynienia tego, czego pragnę. A pragnę między innymi napisać i wyrysować mojego <em>Mikaela</em>, bo przecież szkoda, aby tak dobra rzecz pozostała w czterech ścianach mojego umysłu.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fpieklo-itd%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/pieklo-itd/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Potworki z nudy</title>
		<link>http://bullsik.com/potworki-z-nudy/</link>
		<comments>http://bullsik.com/potworki-z-nudy/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 29 Jan 2010 22:02:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[fantasmagorie]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[neurozy]]></category>
		<category><![CDATA[prazupa]]></category>
		<category><![CDATA[Stanley Miller]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=917</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio, przeszukując Wikipedię odnośnie neuroz i innych zaburzeń psychicznych oraz osobowościowych (w celu postawienia sobie diagnozy), stwierdziłem, że określa mnie najbliżej introwertyzm typu B oraz typ osobowości unikającej. Wybaczyłem sobie przy okazji kilkuletnią dystymię, choć nie dało jej się do końca doczyścić. Zauważyłem jednak, że wszystko to musi jakoś współżyć z moimi silnymi przejawami egocentryzmu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ostatnio, przeszukując Wikipedię odnośnie neuroz i innych zaburzeń psychicznych oraz osobowościowych (w celu postawienia sobie diagnozy), stwierdziłem, że określa mnie najbliżej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Introwertyzm" target="_blank">introwertyzm</a> typu B oraz typ <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_unikaj%C4%85ca" target="_blank">osobowości unikającej</a>. Wybaczyłem sobie przy okazji kilkuletnią <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dystymia" target="_blank">dystymię</a>, choć nie dało jej się do końca doczyścić. Zauważyłem jednak, że wszystko to musi jakoś współżyć z moimi silnymi przejawami <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Egocentryzm" target="_blank">egocentryzmu</a>. Egocentryzm ten potrzebuje publiczności, choćby w liczbie jednej osoby, a więc jest to dążenie w pewien sposób sprzeczne z tym, o czym informuje diagnoza (a informuje o silnych tendencjach do izolacji). No bo jeśli człowiek pozbędzie się wszystkich podmiotów wokół, to czy można jeszcze mówić o silnym zarysowaniu ego? Czy można mówić o kierowaniu otoczenia na siebie? Czyż nie jest tak, że dopiero przez towarzystwo innego możemy określić siebie jako "kogoś" i znaleźć drogę do nakierowania na swoją osobę? Jak można nakreślić samoistnie zawieszony w przestrzeni podmiot, gdy nie ma go z czym porównać? Gdzie jest most, który to wszystko zespaja?</p>
<p style="text-align: justify;">Co ciekawe, izolacja wywołuje niezwykłe, a czasem straszne mutacje ego. Jest jednym z moich ulubionych tematów nie tylko ze względu na to, że miewam ku niej grawitacje, ale także przez tę straszność i mutogenność. To wylęgarnia potworków, przesady i wyostrzonego, niekiedy iluzorycznego subiektywizmu. I zdaje się, że jako taka, musi mieć gdzieś swoje ujście. Prowadzi bowiem do napęcznienia się mózgu, do wytworzenia się w nim osobnego świata, osobnej struktury, osobnego klastra w ulu, osobnego życia w życiu. Niech no porównam to do sytuacji z samego prapoczątku życia na Ziemi: izolacja aminokwasów w "zupie pierwotnej" stała się pierwszą tendencją do łączenia się związków chemicznych w sposób nieprzypadkowy. Nie było ku temu szczególnego powodu, a jednak pojawił się sensowny wynik równania: wyizolowanie się struktur doprowadziło do powstania DNA. W umyśle współczesnego człowieka, w moim umyśle, izolowanie się to początek uzyskiwania sensu w chaosie, to tendencja do porządkowania się zdarzeń, tak jak w gombrowiczowskim <em>Kosmosie</em>. Chaos rzeczy, chaos, informacji, chaos myśli – tu tkwią nowe, samorodne sensy. Tu się wytyczają kierunki podług swojej własnej wewnętrznej logiki. Fiksacje. To musi mieć gdzieś swój upływ, to się nie może bez końca izolować. To musi wypływać na świat i wpływać na niego, musi mieć swoje własne potwierdzenie w innym umyśle, musi się wmieszać w czyjś umysł i napaść na niego, tak jak jeden zestaw genów napada na drugi.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak to działa? Mamy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Prazupa" target="_blank">prazupę</a>, ciepłą kałużę (umysł) w otoczeniu podłoża z zastygłej lawy (niech to będzie zwyczajna sytuacja nudy). Ciecz paruje w atmosferę (otoczenie) i w wyniku zjawisk i wyładowań atmosferycznych (zderzenie z rzeczywistością) skrapla się i powraca do siebie (autorefleksja). W wyniku zderzenia z nowymi pierwiastkami zaczyna się synteza aminokwasów i dowolne się ich łączenie w białka (izolacja i wyszukiwanie nowych sensów w chaosie). Wkrótce powstają nowe mutujące struktury, potworki chemiczne (jak również psychiczne). Przypadkowy sens, którego nigdy nie było. W przypadku człowieka: raz uruchomiona maszyneria, która domaga się publiczności.</p>
<p style="text-align: justify;">I zdradzę tylko, że pierwotnie ten wpis miał mieć tytuł "Przegląd kulturalny". Miałem opisać kilka filmów, które ostatnio przejrzałem. Jednakże już w pierwszych kilku zdaniach zmutowałem do tego stopnia, że strumieniem myśli doprowadziłem się do odszukania mojego modelu umysłu (przypadkiem?). Ilustracją tego modelu będzie schemat uzyskania syntezy związków organicznych w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Stanleya_Millera" target="_blank">eksperymencie Stanleya Millera</a> i jego aparatura laboratoryjna:</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-918" title="Stanley Miller i jego laboratoryjna aparatura pozwalająca na modelowe uzyskanie warunków, które doprowadziły do powstania życia na Ziemi" src="http://bullsik.com/files/2010/01/stanleymiller.jpg" alt="" width="400" height="376" />
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fpotworki-z-nudy%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/potworki-z-nudy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Biblioteka kieszonkowa</title>
		<link>http://bullsik.com/biblioteka-kieszonkowa/</link>
		<comments>http://bullsik.com/biblioteka-kieszonkowa/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 11:06:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[youtube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=912</guid>
		<description><![CDATA[Kupiłem na eBay od jakiegoś Argentyńczyka bootleg z Gombrowiczem. Rzecz rzadka, szczególnie, że w Internecie nie istnieją tego typu materiały filmowe. Film zamieszczony na zamówionym DVD to zripowany ze starszego nośnika blisko godzinny program telewizyjny pt. "Biblioteka kieszonkowa", który został nakręcony w 1969 roku w domu Gombra w Vence, we Francji (tuż przed jego śmiercią). [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Kupiłem na eBay od jakiegoś Argentyńczyka bootleg z Gombrowiczem. Rzecz rzadka, szczególnie, że w Internecie nie istnieją tego typu materiały filmowe. Film zamieszczony na zamówionym DVD to zripowany ze starszego nośnika blisko godzinny program telewizyjny pt. "Biblioteka kieszonkowa", który został nakręcony w 1969 roku w domu Gombra w Vence, we Francji (tuż przed jego śmiercią). Gombrowicz mówi po francusku, napisy są po hiszpańsku. Mimo, że nie posługuję się żadnym z tych języków, zająłem się tłumaczeniem, bo przecież bym nie wytrzymał. Jak się okazało, hiszpański ma podobną logikę jak polski i nie jest to tak trudne. Poniżej można obejrzeć owoc tego tłumaczenia, czyli trzy pierwsze fragmenty puszczone w jednej playliście (łącznie ok. 14 minut). Oprócz Gombrowicza pojawiają się także Dominique de Roux, Rita Gombrowicz oraz Psina.</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="480" height="385" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/p/FD23E2995C2168C6&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="385" src="http://www.youtube.com/p/FD23E2995C2168C6&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fbiblioteka-kieszonkowa%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/biblioteka-kieszonkowa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co poeta miał na myśli</title>
		<link>http://bullsik.com/co-poeta-mial-na-mysli/</link>
		<comments>http://bullsik.com/co-poeta-mial-na-mysli/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 13 Jan 2010 17:51:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Duchamp]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Grace Jones]]></category>
		<category><![CDATA[kanibal]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>
		<category><![CDATA[porno]]></category>
		<category><![CDATA[prace]]></category>
		<category><![CDATA[Taboo]]></category>
		<category><![CDATA[youtube]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=869</guid>
		<description><![CDATA[Czemu ja nie opisuję swoich ilustracji? Wstawiam je niemo w galerię, jedynie z krótką notką, z bonusowym podpisem. W zeszłym roku było parę okazji do przeprowadzenia dłuższych prezentacji, ale nie podjąłem się. Zatem w ramach uporządkowań słów kilka o wybranych pracach.
Michał zmagający się z korporacyjnym kanibalem
To było pierwsze, co narysowałem po rzuceniu pracy. Z jednej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Czemu ja nie opisuję swoich ilustracji? Wstawiam je niemo w galerię, jedynie z krótką notką, z bonusowym podpisem. W zeszłym roku było parę okazji do przeprowadzenia dłuższych prezentacji, ale nie podjąłem się. Zatem w ramach uporządkowań słów kilka o wybranych pracach.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/fantasmagorie/michal-struggling-with-a-corporate-cannibal/" target="_self"><strong>Michał zmagający się z korporacyjnym kanibalem</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/fantasmagorie/michal-struggling-with-a-corporate-cannibal/"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-421" style="margin: 4px;" title="Michal Struggling with a Corporate Cannibal (08-2009)" src="http://bullsik.com/files/2009/12/michal_struggling-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>To było pierwsze, co narysowałem po rzuceniu pracy. Z jednej strony tytuł nawiązuje do piosenki Grace Jones, z drugiej zawarłem w tym gest nawiązujący do św. Michała walczącego ze smokiem. Nie mam skrzydeł, ponieważ jako Michał jestem człowiekiem. Zależało mi, aby nie wchodzić w banał potwora z zębami, więc pozbawiłem kanibala szczęki i ująłem jego głowę w formie głowonoga. Operacja ta podkresliła klimat "retro" i całość udało się ująć w nawiązaniu do ilustracji z lat 70. i 80. Kompozycję oparłem na złotej spirali.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/marilyn-manson/l-h-r-o-o-h/" target="_self"><strong>L.H.R.O.O.H.</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/marilyn-manson/l-h-r-o-o-h/"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-153" style="margin: 4px;" title="L.H.R.O.O.H. (08-2009)" src="http://bullsik.com/files/2009/09/lhrooh-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Portret Mansona z czasów teledysku <em>Long Hard Road Out of Hell</em> (12 lat temu!). Praca jest rozwinięciem jednego z pomysłów Duchampa. Otóż Duchamp wziął pewnego razu Monę Lisę i domalował jej wąsy. Pracę zatytułował<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/L.H.O.O.Q." target="_blank"><em> L.H.O.O.Q.</em></a>, co czytane po francusku dawało w wolnym tłumaczeniu wynik "ona jest napalona". Podmieniłem Monę Lisę na Mansona, a tytuł przetransformowałem na pierwsze litery słów tworzących tytuł wspomnianej piosenki. Sens Duchampowski został zlikwidowany, Manson przejął całość.</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="344" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="allowFullScreen" value="true" /><param name="allowscriptaccess" value="always" /><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/THNEolxBmso&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" /><param name="allowfullscreen" value="true" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="344" src="http://www.youtube.com/v/THNEolxBmso&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/film-tv/taboo/" target="_self"><strong>Taboo</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/film-tv/taboo/"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-413" style="margin: 4px;" title="Taboo (11-2009)" src="http://bullsik.com/files/2009/09/taboo_b-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a> Obsada mojego ulubionego filmu porno, <em>Taboo</em>. Zresztą to jeden z pierwszych, które widziałem, jeszcze w dzieciństwie. Film powstał w 1980 roku, czyli w czasach kosmatego naturalizmu i jest pierwszą częścią dłuższej serii. Dramat ten (bo wówczas pornusy miały fabułę) opowiada historię Barbary, porzuconej przez męża kobiety w średnim wieku. Poszukiwanie szczęścia przedziwnym splotem wydarzeń wiedzie ją do łóżka syna. Barbara musi sama zmagać się moralnymi konsekwencjami incestu, ponieważ jej najbliższa przyjaciółka Gina, która jest erotomanką, wcale w niczym nie pomaga. Klasyk, polecam. Zwiastun <a href="http://www.slutload.com/watch/JK2efoI4xOz/Taboo-1-Family-Incest-Sex.html" target="_blank">tutaj</a>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://bullsik.com/galeria/varia/marcin/" target="_self">Marcin</a></strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/varia/marcin/"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-828" style="margin: 4px;" title="Marcin (in the spirit of &quot;Eat Me, Drink Me&quot;) (12-2009)" src="http://bullsik.com/files/2010/01/marcin_emdm_s_c-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a> Portret na zamówienie, przedstawiający Marcina Kubickiego z magazynu <em>Gitarzysta</em>. Marcin jest wieloletnim fanem Mansona. To również dzięki niemu obraz "<a href="http://bullsik.com/galeria/marilyn-manson/directors-cut/" target="_self">Director's Cut</a>" znalazł się w Stodole i trafił do odpowiednich rąk, które przekazały go dalej. Przy portrecie skupiliśmy się na umiejscowieniu go w realiach którejś z płyt Mansona. Obmyśliliśmy w końcu <em>Eat Me, Drink Me</em> oraz pierwszą <a href="http://www.deviantart.com/users/outgoing?http://mansongallery.net/gallery/thumbnails.php?album=14" target="_blank">sesję zdjęciową</a> dla tego okresu, którą wykonał Perou. Aby uniknąć wrażenia oszczędności, jaka charakteryzowała tę sesję, postanowiłem wprowadzić tło w postaci ciemnych, "mięsnych" ścianek i żyłek, które mogłyby przywoływać na myśl ludzkie ciało, czy może nawet wnętrze ludzkiego serca.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/varia/time-of-immaturity/" target="_self"><strong>Okres dojrzewania</strong></a></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://bullsik.com/galeria/varia/time-of-immaturity/"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-820" style="margin: 4px;" title="Okres dojrzewania | Time of Immaturity (12-2009)" src="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz_s_c-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Ostatnia praca z 2009 roku, a zarazem pierwsza jaką kiedykolwiek poświęciłem Gombrowiczowi (nie licząc magisterskiej!). To rzadki Gombrowicz, bo Gombrowicz młody fizycznie. Przyłapany przed lustrem, z perspektywy podglądacza. Wbrew pozorom on nie ściąga tu z siebie skóry, on ją nakłada. To jaki jest naprawdę, jest ciemne i mętne. Widzimy go takim, jakim on chce, abyśmy go widzieli. Wizualny koncpet, z którego jestem szczególnie dumny. Tytuł nawiązuje do debiutu literackiego Gombrowicza (<em>Pamiętnik z okresu dojrzewania</em>) i wskazuje jednocześnie na najbardziej dynamiczny okres jego formowania się.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fco-poeta-mial-na-mysli%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/co-poeta-mial-na-mysli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Po drugiej stronie lustra</title>
		<link>http://bullsik.com/po-drugiej-stronie-lustra/</link>
		<comments>http://bullsik.com/po-drugiej-stronie-lustra/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 26 Dec 2009 04:10:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Kępiński]]></category>
		<category><![CDATA[Lewis Carroll]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Marilyn Manson]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bullsik.com/?p=809</guid>
		<description><![CDATA[Manson ma Lewisa Carrolla i Davida Bowie.
Ja mam Witolda Gombrowicza i Mansona.
Kto będzie miał mnie? I z kim będę współdzielił bieguny czyjegoś zainteresowania?
Czytam wspomnienia Kępińskiego o Gombrowiczu z okresu jego kształtowania się, ze szkolnego życia warszawskiego lat dziesiętnych i dwudziestych, i jestem coraz bardziej zdezorientowany. Zdaje mi się chwilami, że czytam o sobie. Te podobieństwa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Manson ma Lewisa Carrolla i Davida Bowie.<br />
Ja mam Witolda Gombrowicza i Mansona.<br />
Kto będzie miał mnie? I z kim będę współdzielił bieguny czyjegoś zainteresowania?</p>
<p><a href="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz_matura.jpg" rel="lightbox[809]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-818" style="margin: 4px;" title="Gombrowicz circa 1922. Fotografia maturalna, którą zeskanowałem z Kępińskiego." src="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz_matura-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a><a href="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz-paszport.jpg" rel="lightbox[809]"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-814" style="margin: 4px;" title="Fotografia paszportowa Gombrowicza circa 1939" src="http://bullsik.com/files/2009/12/gombrowicz-paszport-80x80.jpg" alt="" width="80" height="80" /></a>Czytam wspomnienia Kępińskiego o Gombrowiczu z okresu jego kształtowania się, ze szkolnego życia warszawskiego lat dziesiętnych i dwudziestych, i jestem coraz bardziej zdezorientowany. Zdaje mi się chwilami, że czytam o sobie. Te podobieństwa narzucają się z jakąś histeryczną nachalnością. Gombrowicz wespół i jednocześnie na uboczu, Gombrowicz wyśmiewający, ciągle przekręcający, nazywający, złośliwy, uparty. Gombrowicz kwestionujący, oddalający się, silnie zdystansowany wobec rodziny, z którą żyje. Gombrowicz społecznie niezaaklimatyzowany, alogiczny, niedorobiony, widzący za dużo, milczący, rozgadany, produkujący w sobie "całe królestwa". Gombrowicz ciągle wyglądający zbyt młodo jak na swój wiek. Zamiast Gombrowicz wystarczy podstawić Szyksznian -- zmieni się kontekst, zmienią realia, ale prawdziwość tych zdań nie ulegnie zachwianiu. W jego postawach często słyszę i widzę siebie. Tak jak wtedy, gdy we <em>Wspomnieniach polskich</em> zrobił mnie w vbalona i określił wagę "pomiędzy" w swoim życiu. I jak teraz wykazać, że do pewnych rzeczy dotarłem sam, niezależnie od "Ity"? Już się nie da. Pułapka.</p>
<p>Czasem to odbicie narzuca się tak bardzo, że cała sytuacja zaczyna wyglądać aż głupio i banalnie. A jednocześnie jestem przekonany, że gdybyśmy mogli ze sobą porozmawiać, to żadnej wspólnoty byśmy nie osiągnęli. Mimo wszystko... Przeżywam zapewne to samo, co przeżywał Manson wkraczając w umysł Carrolla. Widzę z całą jaskrawością część wspólną i wpływa to na poziom jakiejś obsesyjności w obserwowaniu. Denerwuje mnie to, ale i zachwyca w stopniu najwyższym. Pytanie tylko, czy mam jakiegoś szkolnego kolegę, który jest na tyle lotny, by w przyszłości, jak Kępiński, opisać mnie z pamiętnikarską wprawą i zachowaniem sensu?
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fpo-drugiej-stronie-lustra%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/po-drugiej-stronie-lustra/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mdłości</title>
		<link>http://bullsik.com/mdlosci/</link>
		<comments>http://bullsik.com/mdlosci/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 22:07:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Antoine Roquentin]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Jean-Paul Sartre]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[Mdłości]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[rozładowanie]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/mdlosci/</guid>
		<description><![CDATA[Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem Mdłości Sartre'a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania - przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem <em>Mdłości</em> Sartre'a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania - przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale odnośnie sensu mojej obecności w danym miejscu. Otóż w nocy wpadliśmy z Agnieszką i Kamilem do <span style="font-style: italic;">Bramy</span> na release party składanki <span style="font-style: italic;">Szczecin Główny Trzy</span>. Byłem w dobrym nastroju, umilanym od czasu do czasu przez obecność Jadzi. Ludzie. Dużo ludzi. Ludzie chodzą. Ludzie tańczą, kłębią się z sobą, pomiędzy sobą, na siebie. Kłębiący się przedstawiciele kultury offowej Szczecina, czyli w zasadzie paru czynnych artystów i nieco więcej przedstawicieli z zakresu ich odbiorców, tudzież konsumentów tego offu. W zasadzie sami znajomi, którzy mają okazję spotykać się przy tego typu okazjach, bo w międzyczasie średnio o sobie pamiętają. Ale wspierają się obecnością. Bo ta składanka, w momencie, gdy jest wydawana pod szyldem <span style="font-style: italic;">Szczecin</span>, oprócz tego, że ma na celu pokazanie, że Szczecin też coś umie, stara się zatuszować to, że Szczecina tak naprawdę ci ludzie nie interesują. Dlatego zbierają się w kupę, bo w kupie bardziej widoczni (od razu zaznaczam, że to, że bywam czasem krytyczny, nie oznacza, że przekreślam wartość tego, co robią). Ale o to już mniejsza. No więc coś we mnie w którymś momencie pękło, coś się rozwarstwiło, wszedłem o jeden schodek za daleko i wszystkie schodki za mną zniknęły. A więc pozostałem bez odwrotu. W czym rzecz? Otóż poczułem się w tym miejscu nie na miejscu, poczułem się tam bez sensu, bez żadnej racji, dla której miałoby mnie to cieszyć, bez celu. Silny, mdły atak poczucia niezrozumienia swojej sytuacji. Bo to nie tyle była kwestia niedopasowania, czy czegoś z tej półki, choć zapewne poczucie obcości było jednym z etapów, które wywołały we mnie drżenia. Chciałem uciekać, ogarnięty dygotem rzuciłem kuflem, za bardzo pijany by się pohamować. Nie mogę znaleźć przyczyny tego stanu, a wiem, że pozwoliłoby mi to uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości. Miałem Mdłości tuż przed <span style="font-style: italic;">Mdłościami</span>. Niezły wstęp do posłuchania Sartre'a.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do samego Sartre'a, to miałem okazję czytać go po raz pierwszy (w ciągu pięciu lat filozofii nawet mi to przez myśl nie przeszło). Literacko okazał się być interesujący, bo zakorzeniony do szpiku w życiu, takim, jakie zdarza mi się widzieć i odczuwać. Z jednej strony ma coś z Gombrowicza, perspektywę widzenia. Zdarzały mu się też porównania wręcz Schulzowskie. W chwilach naturalizmu tchnął po Houellebecq'owsku. Czyli zestaw przedni, z którego wynurza się ten zez rozbieżny, już nie Gombrowicza, nie Schulza czy innych, tylko typowy dla niego. Ujął mnie i w przyszłości postaram się zdobyć tę okrutną cegłę <span style="font-style: italic;">Bytu i Nicości</span>. Ale przejdźmy do jego alter-ego, Antoine'a Roquentina, bohatera <span style="font-style: italic;">Mdłości</span>, a raczej do porównania go z bohaterem Gombrowicza (bo to mi się samoistnie narzuca). Antoine przystaje na to, że dla nikogo nie istnieje, zaś Gombrowicz stara się postawić kontrę w formie narzucenia się innym. Ja Antoine'a słabnie, gasnąc, podczas gdy Ja Gombrowicza nieustannie się podsyca i ukonkretnia w świecie. Antoine nie chce nic robić, bo to stwarza dodatkowe istnienie w świecie - Gombrowicz stara się przeciwstawić istnieniu, które go konstruuje. Mimo, że obaj podzielają podobne intuicje, cierpią podobne Mdłości, jeden jest bierny, drugi czynny. Antoine trwa, a Gombrowicz się stwarza. Na czym to polega? Otóż Roquentin to człowiek jednej skrajności - skrajności widzenia pulsu rzeczywistości, jej absurdu tkwiącego w samym jej rdzeniu. Brakuje mu rozładowania, skoku do innej perspektywy, przeciwstawienia się poprzez zmianę percepcji. A to już Gombrowicz posiada. Człowiek jednej skrajności choruje, człowiek obu skrajności, w formie obrony, potrafi te choroby wywoływać w innych. Ciekawe.</p>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fmdlosci%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/mdlosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Znowu on</title>
		<link>http://bullsik.com/znowu-on/</link>
		<comments>http://bullsik.com/znowu-on/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 05 Aug 2008 20:40:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Argentyna]]></category>
		<category><![CDATA[Berlin]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Hrabi]]></category>
		<category><![CDATA[Kołaczkowska]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[śmierć]]></category>
		<category><![CDATA[telewizja]]></category>
		<category><![CDATA[Zakopane]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/znowu-on/</guid>
		<description><![CDATA[Siedzimy wczoraj, relaks, niezmącenie i nagle Toksyczna śle smsa z Zakopanego (tak, z Zakopanego, a siedzimy akurat w mieszkaniu Meow, która zbiegiem okoliczności pojechała właśnie do Zakopanego - jak to się wszystko zazębia!), żeby włączyć na Dwójkę, bo Gombrowicz. Włączam z wypiekami i patrzymy. I tak nam obwisa wszystko z minuty na minutę. Co to [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: justify;">Siedzimy wczoraj, relaks, niezmącenie i nagle Toksyczna śle smsa z Zakopanego (tak, z Zakopanego, a siedzimy akurat w mieszkaniu Meow, która zbiegiem okoliczności pojechała właśnie do Zakopanego - jak to się wszystko zazębia!), żeby włączyć na Dwójkę, bo Gombrowicz. Włączam z wypiekami i patrzymy. I tak nam obwisa wszystko z minuty na minutę. Co to kurna było?! (wypowiadam to tonem Kołaczkowskiej ze skeczu Hrabi pt. "Kobieta"). Dziś patrzę na program co to było i czytam, że to był fabularyzowany dokument pt. <span style="font-style: italic;">Rozdarcie, czyli Gombro w Berlinie</span>. I powiem szczerze, że to powinno mieć tytuł <span style="font-style: italic;">Rozdarcie pana reżysera, czyli Gombro w Berlinie</span>. Ten cały klimat dołu, grobu i pomoru, to cedzenie lektora, jakby z nagła odkrył bezsensowność życia i postanowił nagrać swój głos po raz ostatni, ta czarnobiałość, sepia w retrospekcji, natarczywość zagubienia, słabizna... Co to kurna było? Przecież pan Gombrowicz to człowiek o dystansie, o humorze nawet, płynny, ruchliwy w myśli, żywotny w obliczu spraw najciemniejszych, a nie taka zdechła kupa w zszarzałej kałuży. Ja tego dnia przypadkowo czytałem te berlińskie dzienniki z trzeciego tomu, więc jestem na świeżo (jak to się wszystko zazębia!). Ani przez myśl mi nie przeszło, żeby Gombrowicz się wyrażał w tym tonie fatalnym, gryząc jeszcze ziemię (a w filmie gryzł i to dosłownie). A ta śmierć wszechobecna berlińska, europejska, polska, która naraz się mu objawiła...  Jakby z innego korzenia pochodziła niż to w filmie się słyszało, czuło. Jej źródłem była młodość, wonie przeszłości, zarówno samego Gombrowicza, jak i wszystkich berlińczyków okrążających go wkoło. Rozdarcie było spowodowane śmiercią Argentyny (stała się wspomnieniem), ale i śmiercią własną przy tak bliskiej obecności Polski (powrót do Polski zamykałby cykl życia). Ale tego autor chyba nie wychwycił.  A może wychwycił, ale to nie brzmiało jak powyższe, tylko jak... nie wiem... rozbicie moralne wskutek zaistniałych zbrodni hitlerowskich. Teksty te same, ale zaaranżowane w sposób prawie odwrotny. Pan Wiesław Saniewski, bo to jego dzieło, przefiltrował zapewne te zależności poprzez swoje zwiędnięcie i taki też skutek: nudny, nietrafiony. Oburzyliśmy się, zawiedliśmy, jakbyśmy czekali na to tygodniami, a to przecież przypadek (przypadek?), że w ogóle włączyliśmy. Gombrowicza trzeba śledzić po jego linii w dół, do niższości, bo tym jest ostatecznie podszyty. Jego najciemniejszą ciemność najlepiej ująć, ustawiając go w dynamice, w jasnym, młodym słońcu. Jak wtedy, gdy w <span style="font-style: italic;">Kosmosie</span>, odmłodzony o lata, szedł z Fuksem po zakopiańskim upale... (ja nie jestem przesądny i staram się wierzyć w istnienie zbiegów okoliczności, ale to już na bank nie zazębia się przypadkowo).</div>
<p>                               <span class="aka"></span>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fznowu-on%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/znowu-on/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wolność to autentyczność</title>
		<link>http://bullsik.com/wolnosc-to-autentycznosc/</link>
		<comments>http://bullsik.com/wolnosc-to-autentycznosc/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 01:19:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Michał Szyksznian</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[autentyzm]]></category>
		<category><![CDATA[egzystencjalizm]]></category>
		<category><![CDATA[filozofia]]></category>
		<category><![CDATA[Gombrowicz]]></category>
		<category><![CDATA[wolność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://mofu.webd.pl/bullsik_wp/wolnosc-to-autentycznosc/</guid>
		<description><![CDATA[
Dziś 24-ty i 39. rocznica śmierci Witolda. Tak, nastrój memoriałowy, co jest głupie, bo ja ani go znałem, ani co. Ale sęk w tym, że on jest jak taki niemy znajomy. Jak przyjaciel, którego nigdy nie było, z którym zdarza mi się nawet umówić na piwo (zabieram wtedy książkę i tłukę się z nim w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.bullsik.com/blog/uploaded_images/gombr4-730433.jpg" rel="lightbox[95]"><img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer;" src="http://www.bullsik.com/blog/uploaded_images/gombr4-730429.jpg" alt="" border="0" /></a>
<div style="text-align: justify;">Dziś 24-ty i 39. rocznica śmierci Witolda. Tak, nastrój memoriałowy, co jest głupie, bo ja ani go znałem, ani co. Ale sęk w tym, że on jest jak taki niemy znajomy. Jak przyjaciel, którego nigdy nie było, z którym zdarza mi się nawet umówić na piwo (zabieram wtedy książkę i tłukę się z nim w myślach). A propos tytułu - tak mi z kolejnego rachunku wychodzi, że kwintesencją kierowania się ku wolności była w przypadku Gombrowicza nasza (jego, Twoja, moja) obsesyjna potrzeba autentyczności, nierealizowalnej zresztą - bo w tym cały pikuś. Egzystencjalizm miał swoją egzystencję autentyczną, a Gombrowicz, choć zwolennik myśli egzystencjalnej, przeskoczył ją wykazując paradoks bycia - my wiecznie chcemy być sobą, mimo, że nie jesteśmy w stanie, bo nawet nie wiadomo gdzie to "sobą" można zlokalizować, skoro nawet w samotności wchodzimy w pułapki formy.</p>
<p>O zmarłych raczej źle się nie mówi (porozmawiamy o Hitlerze?) więc muszę z patosem powiedzieć, że G. dokonał pewnego niebywałego fikołka: otóż potrafił zachować maksimum możliwej autentyczności w każdej ze swych masek (nawet jeśli to była poza, to jednak poza wykalkulowana i z głębi woli). Nie twierdzę tego absolutnie, mówię to na czuja, jak mi intuicja dyktuje. A dyktuje mi, że ten diabeł potrafił umknąć nawet sobie samemu, stąd już we własnym stawaniu się realizował tkwiący tam na przedzie potencjał do swobody, powietrza, bycia u granic. I tak to, każdy z kim się zetknął, uganiał się za nim jak za Benny'm Hillem, nawet jego cień. To jedna z tych rzeczy, za które mam ochotę podać mu dłoń. Nogę? Łydkę? No dobra, bez przesady. Wszyscy, którzy mają głębsze pojęcie o Gombrowiczu, wiedzą, że to był stary i zboczony hipnotyzer.</div>
<div class="fblike_button" style="margin: 10px 0;"><iframe src="http://www.facebook.com/plugins/like.php?href=http%3A%2F%2Fbullsik.com%2Fwolnosc-to-autentycznosc%2F&amp;layout=standard&amp;show_faces=true&amp;width=450&amp;action=like&amp;font=verdana&amp;colorscheme=dark" scrolling="no" frameborder="0" allowTransparency="true" style="border:none; overflow:hidden; width:450px; height:60px"></iframe></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bullsik.com/wolnosc-to-autentycznosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
