Home » Archive

Artykuły otagowane jako: film

Bez kategorii »

[30 maj 2009 | 4 Komentarzy | ]

Byłem, widziałem. Lis. Oglądałem kiedyś kilka wcześniejszych obrazów von Triera, ale mam na tyle słabą pamięć do filmów, że po paru latach nic mi z nich nie pozostaje. Więc obejdzie się na szczęście bez porównywania, jestem na świeżo – można powiedzieć, że to moje pierwsze z nim zetknięcie, więc nie będę oceniał, czy aby von Trier zapachniał zbukiem, czy wzniósł na wyżyny. Nawet więcej – cały von Trier mnie w tym przypadku średnio zajmuje. Zajmuje mnie sam lis, ..tfu! film.
Może zacznę od kina. Siedziałem wśród tępej obory w otoczeniu ludzi, …

Bez kategorii »

[8 sie 2008 | 3 Komentarzy | ]

Dziennik pokładowy. Data gwiezdna 08.08.08. Jak już mówiłem, nie jestem przesądny (gówno prawda), ale liczby zawsze działają na mnie nieco misteryjnie i zdarza się, że oglądam świat poprzez ich strukturę. Ale data to nie świat (fizyka), to ledwie odmierzacz czasu. Mimo wszystko…
Chciałem napisać coś mądrego, ale napiszę, że byłem dziś w kinie na Mrocznym rycerzu (sala nr 4, rząd 12, a 12 – 4 = 8; kino Helios, a H to rzecz jasna ósma litera alfabetu; wspominałem już, że jestem numerologiczną ósemką?). Two Face bezbłędny, a i Joker również trafiony …

Bez kategorii »

[5 sie 2008 | Skomentuj | ]

Siedzimy wczoraj, relaks, niezmącenie i nagle Toksyczna śle smsa z Zakopanego (tak, z Zakopanego, a siedzimy akurat w mieszkaniu Meow, która zbiegiem okoliczności pojechała właśnie do Zakopanego – jak to się wszystko zazębia!), żeby włączyć na Dwójkę, bo Gombrowicz. Włączam z wypiekami i patrzymy. I tak nam obwisa wszystko z minuty na minutę. Co to kurna było?! (wypowiadam to tonem Kołaczkowskiej ze skeczu Hrabi pt. „Kobieta”). Dziś patrzę na program co to było i czytam, że to był fabularyzowany dokument pt. Rozdarcie, czyli Gombro w Berlinie. I powiem szczerze, że …

Bez kategorii »

[4 sie 2008 | Skomentuj | ]

Z ostatniej chwili: rozmawiamy z Kamilem o kinie klasycznym, kultowym, o indywidualnym podejściu do procesu tworzenia. I naraz, przypadkiem, zajaśniała nam heglowska dialektyka (choć nie przypadkiem bo była utajona w rozmowie od pewnego czasu). Otóż: jak najprościej ująć heglowski proces dialektyczny? Syntezą kobiety i mężczyzny nie jest androgyn, tylko dziecko! Wracamy do wódki.

Bez kategorii »

[31 lip 2008 | 1 Komentarz | ]

Popołudnie. Po prawie pół roku zawitałem znowu do sklepiku kolonialnego w centrum handlowym (odsyłam do wpisu z lutego). To miejsce, ze swoim drewnem, z wikliną, ozdobami, tą perfumą sklepu z innej epoki (zdradza go ekspres i kasa fiskalna) tak tu nie pasuje, że nawet nie mam siły się nad tym rozwodzić. Siedzę w „ogródku kawowym”, czyli przestrzeni wydzielonej poza sklepem do posiedzenia, ze stolikami, wybieram między herbatą mrożoną a aromatyzowanym cappuccino. Wybór pada na kawę i czekam. I słucham jak z lewej strony szumi strumień ludzki.
Ile się zmieniło od ostatniego …

Bez kategorii »

[15 cze 2008 | Skomentuj | ]

Tym razem powrót do czerni i bieli, choć w moim przypadku nic nigdy nie jest do końca monochromatyczne. Wcześniej nadałem brak kolorów Freddie’mu Mercury, dziś sobie i Kamilowi. Bo to my obaj, usytuowani w jakiejś na poły klasycznej sytuacji kina noir. Dym, nocne oświetlenie, niepokojąca ulica. I M jak Morderca.
Po co rysujecie? – spytał ktoś na forum digartu. Zastanowiłem się i stwierdziłem, po części ze wstydem, że z podobnego powodu, dla którego inni chcą być sławni: aby potwierdzić siebie w świecie. (Bo uważam, że to się właśnie czai za współczesnym …

Bez kategorii »

[28 sty 2008 | Skomentuj | ]

Ogladam Ferdydurke w wydaniu Teatru Telewizji, rok 1985. Pimko, Młodziakowa – wyborni. Ale czekam na parobka, ciekawe cóż za parobek – myślę sobie, mając nadzieję, że nie ujrzę kogoś uszytego jak Zamachowski z wersji Skolimowskiego. Moim skrzywionym ze zdziwienia oczom ukazuje się Cyrwus! Tyle, że inny jakiś, dwudziestoczteroletni i nie naznaczony jeszcze piętnem Rysia z Klanu – tą aurą ciućmy i pierdoły, która będzie się za nim ciągnąć do końca jego dni. I faktycznie parobczany (pomijając nalot z Rysia, bo Rysio jest jednak nieusuwalny także wstecz), choć nie w moim …

Bez kategorii »

[27 lut 2007 | Skomentuj | ]

Miałem szczęście przeczytać Pachnidło zanim się dowiedziałem, że powstaje jego filmowa adaptacja. Szczęście, bo mogłem na własną rękę wyobrazić sobie realia książki. Potem już pozostało tylko czekanie na film. Książka Süskinda mnie oczarowała. A może będzie lepiej, gdy powiem, że oczarował mnie sam Grenouille. Zbłąkany samotnik, którego jedyną otuchą i wiecznym pożądaniem staje się zapach, a który owego zapachu …

Bez kategorii »

[20 wrz 2006 | Skomentuj | ]

Czytam autobiografię Chaplina i muszę przyznać, że im bliżej końca, tym częściej robię przerwy. Dzieciństwo Chaplina, mimo, że nasączone biedą i przyziemną troską zdegradowanej do klasy robotniczej rodziny, wydaje się być ciekawsze niż lata późne. A oto dlaczego: Chaplin rozpoczyna życie z pułapu nędzy i brnąc do przodu, dzięki swojemu wewnętrznemu urokowi i talentowi, zaczyna się z niej wygrzebywać, spełniając zamierzone cele. …

Bez kategorii »

[5 mar 2004 | 13 Komentarzy | ]

Przerwa była niewielka, ale blog zdążył się zakurzyć. No to szmatka, miotełka i szuru-szuru, pucu-pucu, habba-habba. Czas również odświeżyć „artystyczną” stronę swego śmiertelnego żywota i uzupełnić galerię. Wysyp kilku prac może być spodziewany jeszcze w marcu. Będą to raczej same fanarty, tribjuty, bo coś mnie ostatnio wzięło na coverowanie cudzych dzieci. W zanadrzu zaś nieustannie myślę o dziecięciu własnym, ale są póki co przeszkody, których nie należy usuwać – np. 5/7 tygodnia, czyli dni szkolne.
A skoro już przy szkole jestem, to w drugim semestrze spośród nowych przedmiotów najbardziej podoba mi …