Home » Bez kategorii

Pole

21 lutego 2008 No Comment

Śniło mi się, że stałem na ogromnym, pustym, jesiennym polu. Po orce, lekko mgliście, na horyzoncie niemrawo widoczne blade słońce. Na skraju pola siedział kapłan, czy też szaman. A ja szedłem i szedłem, a im dalej od niego odchodziłem, tym bardziej się starzał, wiotczał w oczach. Miałem fajkę z bawolego rogu, z której nieprzerwanie paliłem tytoń. Szedłem tak, bez przystanku, w stronę horyzontu, wiedząc, że ta podróż to moje przemijanie.

Ostatnie dni to niespodziewany spazm, poruszenie, niewiedza.

Pozostaw komentarz!

Dodaj komentarz poniżej lub trackback ze swojej strony. Możesz też subskrybować komenarze przez RSS.

Pisz co chcesz, tylko nie spamuj!

Możesz skorzystać ze znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>