Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
25lut/10

Piekło, itd.

Coraz bardziej oddalam się od mainstreamu życia codziennego, czyli od myślenia o stałym zatrudnieniu, mieszkaniu, karierze zawodowej, czy emeryturze. Przestałem już nawet walczyć i wymuszać na sobie pewne rzeczy — ja po prostu jestem w chwili obecnej zorganizowany psychicznie w sposób, który się z tym wszystkim mija. Nie mogę, nie godzę się, jestem twórczym duchem zamkniętym w niemożności realizacji z powodów pieniężnych! Sytuacja, delikatnie mówiąc, żalowa, ale niestrudzenie szukam rozwiązania.

W kwietniu Manson ma nową wystawę swoich prac w Atenach. Tytuł wystawy: Hell, etc. Niestety, przeloty samolotem są dla mnie cenowo zabijające, choć zobaczymy co da się do tego czasu zrobić. Wieczór inauguracyjny (na którym Manson będzie obecny)  jest tylko na zaproszenia, ale udało mi się pociągnąć odpowiedni sznurek. Mimo wszystko, jeśli Szyksznian nie będzie w stanie przyjechać do Mansona, to może i Manson przyjedzie do Szykszniana: zaproponowałem kuratorowi wystawy, aby ruszyć z Hell, etc. poza Grecję, wprost do Warszawy. Wstępnie są chętni, jednakże rzecz może zależeć przede wszystkim od tego, czy wystawa nie "wyprzeda się" już w Atenach.

Śnił mi się ostatnio Gombrowicz i jest to prawdopodobnie wywołane moim powrotem do wzmożonej lektury okołogombrowiczowskiej. Książkę Agnieszki Stawiarskiej, opisującą rzeczywistość Gombrowicza od momentu, gdy się pojawił na Ziemi, do jego emigracji w 1939 roku (Gombrowicz w przedwojennej Polsce) pochłonąłem z wypiekami. Nie wiem w jaki sposób pani Stawiarska ogarnęła tak przepastny materiał, ale winszuję. Czytanie o literackim światku Warszawy z okresu międzywojnia i lawirowanie między setkami nazwisk i wypowiedzi wprowadziło mnie w czasowy kołowrotek — zacząłem to wszystko "widzieć i słyszeć", niczym film historyczno-biograficzny. Rzecz niezwykła i do polecenia. W chwili obecnej mierzę się z kolei z cegłą korespondecyjną: 19 lat wymiany listów pomiędzy Gombrowiczem a Giedroyciem (redaktorem "Kultury"). I szczerze powiem: wolę jednak biografie i korespondencję niż "analizy twórczości". Z tych pierwszych więcej się dowiaduje o człowieku. A im więcej wiem o człowieku, tym lepiej układa mi się w głowie jego twórczość. Ujęcia naukowe to często przydatna zapomoga umysłowa, ale jednak... to są teksty bez życia i nieco uśmiercające. A przecież tu chodzi o żywe stwarzanie się, nawet pośmiertnie. Ale, do czego zmierzałem? No więc Gombrowicz mi powiedział we śnie, abym pisał, i to już, ponieważ nie ma czasu i inaczej wszystko mi przepadnie. Pomyślę więc o uskutecznieniu wysiłków z Gitarzystą i o zaczepieniu się gdzieś do felietonowania. Odczytuję jego radę również w ten sposób: abym łapał każdą okazję do uczynienia tego, czego pragnę. A pragnę między innymi napisać i wyrysować mojego Mikaela, bo przecież szkoda, aby tak dobra rzecz pozostała w czterech ścianach mojego umysłu.

Komentarze (3) Trackbacks (0)
  1. Taki stan niedopasowania się do ogólnie panujących standardów “planowania życia” (jak gdyby dało się je zaplanować) wywołuje z jednej strony większy dyskomfort psychiczny, podparty brakiem stabilności zarobków i zatrudnienia, ale z drugiej – daje więcej możliwości jeśli chodzi o wybory, a także większą swobodę działania. Ja, niestety, nie jestem w stanie na razie zdobyć się na taką odwagę, na jaką Ty się zdobyłeś, rezygnując z korporacyjnej pracy, co podziwiam.

    Tak czy inaczej, już po przeczytaniu Twojego posta dotyczącego tamtej sytuacji, miałem ochotę polecić Ci książkę, którą właśnie czytam i która porusza podobne tematy, z tym że jej główni bohaterowie, młode małżeństwo żyjące na przedmieściach Ameryki lat pięćdziesiątych, zabrnęło o wiele dalej w niezgodnym z własną wolą wpisywaniu się w społeczny schemat. Mam na myśli “Drogę do szczęścia / Revolutionary Road” autorstwa Richarda Yatesa. Być może słyszałeś o tym tytule – niedawno Sam Mendes nakręcił film na podstawie tej książki z Kate Winslet i Leonardio DiCaprio w rolach głównych. Film jest rewelacyjny, książka jeszcze lepsza. Mogłaby być dla Ciebie tym bardziej interesująca, jako że do dziś jest traktowana przez pisarzy jako swego rodzaju kultowy wzór jeśli chodzi konstrukcję powieści, styl, konstrukcję postaci, itd. Sam Kurt Vonnegut się nią zachwycił. :)

    Także podsumowując – posłuchaj rady Witolda i rób swoje, a pieniądze same przyjdą. c:

  2. Pytanie brzmi czy stać Cię na to by nie myśleć o zatrudnieniu. Wiesz co mam na myśli chyba? Czy możesz liczyć na to, że odstając od schematu przetrwasz. Ja ostatnio nosiłem się z zamiarem kupna mieszkania. Bo mieszkanie to stabilizacja, prawda? Ale jak pomyślałem, że kredyt na 30 czy 50 lat będzie mnie wiązał do końca życia z bankiem to stwierdziłem, że to pieprzę i egoistycznie (???) nie zamierzam mówić “kupię to mieszkanie dla dobra moich dzieci i wnuków”. W obecnych, niebezpiecznych czasach dla ludzkości, nie jestem w stanie określić czy za dzień lub dwa dowolna część tego globu nie pójdzie w trzy pizdy. A skoro tak, to wolę być w pewien sposób niezależny, na tyle na ile mogę w tym wspaniałym, kapitalistycznym świecie.

    Co do wystawy to proszę pamiętaj, że my mamy ogromne możliwości organizacyjne, jak również pod względem pozyskiwania sponsorów i rozgłosu medialnego. Ten aspekt praktycznie nie wymagałby żadnego nakładu finansowego czy nawet czasowego, to tylko parę telefonów by “spread the disease” ;)

  3. @Morinoki, mi się wydaje, że to nie odwaga, to wewnętrzna konieczność psychiczna i tego po prostu nie da się ignorować. Płacę za to swoją cenę, ale ufam, że koniec końców pojawią dobre karty w rozdaniu. Yatesa zapamiętam i jak będzie okazja to chapnę, dzięki.

    @Mirage, nie stać mnie. Pieniądze w takich warunkach są bardzo niepewną rzeczą i nie wiadomo kiedy coś “skapnie”. Staram się jednak nie popełniać błędu rodziców i nie myśleć tylko przez pryzmat pieniędzy i przetrwania, bo to samoistnie spłaszcza człowieka (a taka degradacja to dla mnie poważna sprawa).

    A co do hipotetycznej wystawy w Polsce to rzecz jasna gdyby coś się dało, to zgłoszę się, wiadomo!


Dodaj komentarz


Brak trackbacków.

Living on video

David Bowie - Cracked Actor (live in Hollywood, Los Angeles, 1974)

UserOnline

Users: 5 Guests

Meta

Ostatnie komentarze

Archiwum

Last.fm

The Boxer
30 Jul 2010, 13:06
The Boxer
30 Jul 2010, 12:47
The Boxer
30 Jul 2010, 12:41
The Boxer
30 Jul 2010, 12:35
The Boxer
30 Jul 2010, 12:32

Newsletter