Home » Bez kategorii

Mdłości

30 września 2008 No Comment

Zbiegiem okoliczności przez ostatnie trzy dni wchłonąłem Mdłości Sartre’a. Miałem je już czytać wcześniej, lecz Kasia mnie ubiegła (przetrzymała je przez prawie pięć miesięcy). A więc w zasadzie moment czytania – przypadkowy. W sobotę z kolei, a więc trzy dni temu, doświadczyłem czegoś na kształt Mdłości, może nie odnośnie samemu sensu tego, co istnieje, ale odnośnie sensu mojej obecności w danym miejscu. Otóż w nocy wpadliśmy z Agnieszką i Kamilem do Bramy na release party składanki Szczecin Główny Trzy. Byłem w dobrym nastroju, umilanym od czasu do czasu przez obecność Jadzi. Ludzie. Dużo ludzi. Ludzie chodzą. Ludzie tańczą, kłębią się z sobą, pomiędzy sobą, na siebie. Kłębiący się przedstawiciele kultury offowej Szczecina, czyli w zasadzie paru czynnych artystów i nieco więcej przedstawicieli z zakresu ich odbiorców, tudzież konsumentów tego offu. W zasadzie sami znajomi, którzy mają okazję spotykać się przy tego typu okazjach, bo w międzyczasie średnio o sobie pamiętają. Ale wspierają się obecnością. Bo ta składanka, w momencie, gdy jest wydawana pod szyldem Szczecin, oprócz tego, że ma na celu pokazanie, że Szczecin też coś umie, stara się zatuszować to, że Szczecina tak naprawdę ci ludzie nie interesują. Dlatego zbierają się w kupę, bo w kupie bardziej widoczni (od razu zaznaczam, że to, że bywam czasem krytyczny, nie oznacza, że przekreślam wartość tego, co robią). Ale o to już mniejsza. No więc coś we mnie w którymś momencie pękło, coś się rozwarstwiło, wszedłem o jeden schodek za daleko i wszystkie schodki za mną zniknęły. A więc pozostałem bez odwrotu. W czym rzecz? Otóż poczułem się w tym miejscu nie na miejscu, poczułem się tam bez sensu, bez żadnej racji, dla której miałoby mnie to cieszyć, bez celu. Silny, mdły atak poczucia niezrozumienia swojej sytuacji. Bo to nie tyle była kwestia niedopasowania, czy czegoś z tej półki, choć zapewne poczucie obcości było jednym z etapów, które wywołały we mnie drżenia. Chciałem uciekać, ogarnięty dygotem rzuciłem kuflem, za bardzo pijany by się pohamować. Nie mogę znaleźć przyczyny tego stanu, a wiem, że pozwoliłoby mi to uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości. Miałem Mdłości tuż przed Mdłościami. Niezły wstęp do posłuchania Sartre’a.

Co do samego Sartre’a, to miałem okazję czytać go po raz pierwszy (w ciągu pięciu lat filozofii nawet mi to przez myśl nie przeszło). Literacko okazał się być interesujący, bo zakorzeniony do szpiku w życiu, takim, jakie zdarza mi się widzieć i odczuwać. Z jednej strony ma coś z Gombrowicza, perspektywę widzenia. Zdarzały mu się też porównania wręcz Schulzowskie. W chwilach naturalizmu tchnął po Houellebecq’owsku. Czyli zestaw przedni, z którego wynurza się ten zez rozbieżny, już nie Gombrowicza, nie Schulza czy innych, tylko typowy dla niego. Ujął mnie i w przyszłości postaram się zdobyć tę okrutną cegłę Bytu i Nicości. Ale przejdźmy do jego alter-ego, Antoine’a Roquentina, bohatera Mdłości, a raczej do porównania go z bohaterem Gombrowicza (bo to mi się samoistnie narzuca). Antoine przystaje na to, że dla nikogo nie istnieje, zaś Gombrowicz stara się postawić kontrę w formie narzucenia się innym. Ja Antoine’a słabnie, gasnąc, podczas gdy Ja Gombrowicza nieustannie się podsyca i ukonkretnia w świecie. Antoine nie chce nic robić, bo to stwarza dodatkowe istnienie w świecie – Gombrowicz stara się przeciwstawić istnieniu, które go konstruuje. Mimo, że obaj podzielają podobne intuicje, cierpią podobne Mdłości, jeden jest bierny, drugi czynny. Antoine trwa, a Gombrowicz się stwarza. Na czym to polega? Otóż Roquentin to człowiek jednej skrajności – skrajności widzenia pulsu rzeczywistości, jej absurdu tkwiącego w samym jej rdzeniu. Brakuje mu rozładowania, skoku do innej perspektywy, przeciwstawienia się poprzez zmianę percepcji. A to już Gombrowicz posiada. Człowiek jednej skrajności choruje, człowiek obu skrajności, w formie obrony, potrafi te choroby wywoływać w innych. Ciekawe.

Pozostaw komentarz!

Dodaj komentarz poniżej lub trackback ze swojej strony. Możesz też subskrybować komenarze przez RSS.

Pisz co chcesz, tylko nie spamuj!

Możesz skorzystać ze znaczników:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>