Bez kategorii »

26 mar 2007 | Skomentuj |

Restart. Pierwsze dni wiosny mi nie wyszły, więc zaczynam raz jeszcze. Zabijający kac wywołał dziś w konsekwencji reakcję odwrotną, o nowej jakości. A nuż zakwitnę wespół z florą? Zachciało mi się. Jeszcze nie wiem czego, ale ważne, że zachciało. Niechcemisie poszły spać.
Nauczyłem się właśnie, że jeśli zbytnio się czegoś pragnie, to można tylko w tym pragnieniu zawiesić …

Bez kategorii »

25 mar 2007 | Skomentuj |

Kosmaty luty, kosmiczny marzec. Ludzie wokół mnie zaczynają poddawać się przemianom. Niektórzy dokańczają zimy, inni wchodzą w wiosny – ot, alchemiczny cykl rzeczywistości. Widzę to wyraźniej niż zazwyczaj. Jak niszczą i szykują grunt pod nowe. I każdy szuka tej idealnej równowagi – we wzajemnej złości, miłości, złośliwości, czymkolwiek. Ja ją w pewnym momencie uzyskałem w obojętności. I poszedłem sobie nie patrząc pod …

Bez kategorii »

11 mar 2007 | Skomentuj |

Pierwsze poważniejsze zlecenia za mną. Rozdziewiczony, lecz w żadnym razie nie spełniony! Apetyt rośnie w miarę jedzenia. A i widok, perspektywa inna. Przede wszystkim pojawiła się nowa wiara we własną możliwość. Bądźmy jednak szczerzy: ciułanie na zlecenie to robota narzucona i, jako taka, nie jest wyrazem chęci, przyjemności, a konieczności. Ale profity są nie tylko materialne – profitem jest również pewna promocja, …

Bez kategorii »

27 lut 2007 | Skomentuj |

Miałem szczęście przeczytać Pachnidło zanim się dowiedziałem, że powstaje jego filmowa adaptacja. Szczęście, bo mogłem na własną rękę wyobrazić sobie realia książki. Potem już pozostało tylko czekanie na film. Książka Süskinda mnie oczarowała. A może będzie lepiej, gdy powiem, że oczarował mnie sam Grenouille. Zbłąkany samotnik, którego jedyną otuchą i wiecznym pożądaniem staje się zapach, a który owego zapachu …

Bez kategorii »

4 lut 2007 | Skomentuj |

Żyjemy w wielkim, ludzkim akwarium. Czasem pukam żałośnie w jego ścianki, starając się dowiedzieć co jest poza nimi. To odruchowe.
Stoję na pozycji słabego ateisty, ale coraz częściej zaczynam sobie zadawać pytanie o własną potrzebę wiary. To chyba syndrom wieku. Mawia się, że nawet typowo naukowe umysły w miarę rozwoju i czasu zaczynają zaglądać w sferę metafizyki. Nie jestem typowo naukowym umysłem, nie …