Biegając z nożyczkami
Różnica: 170 stron Dostojewskiego w 2 tygodnie i 300 stron Burroughsa w 2 dni. Doszedłem do prostego wniosku: Dostojewski mnie tą książką co prawda przymęczył, ale cała sytuacja mogła też mieć źródło w fakcie, że średnio zainteresowało mnie to, nad czym się spuszczał. Inaczej jest z Biegając z nożyczkami Burroughsa. Augustena Burroughsa (nie mylić z Williamem S.!).
Burroughs sklecił swoją książkę ze zdystansowanego psychologicznego chaosu. A nawet psychiatrycznego. Matka Augustena, odzwierciedlenie egocentryzmu, histerii i obłędu, jest jedną z najlepiej zarysowanych postaci, na jakie ostatnimi czasy trafiłem. W ogóle całość tych wspomnień to zestaw tak zły i nieprawdopodobny, że w pierwszym odruchu wszystko może się wydać absolutnie zmyślone. Prezentowany przez Burroughsa typ humoru i rozładowania sprawia, że mam ochotę choć na moment się tam znaleźć i zanurzyć w tym nieokiełznanym smrodzie, w tej paradzie dowolności, w miejscu, które jest wypełnione rozkładem i potencją — jednocześnie! Życie rodzinne zawiadywane przez psychiatrę jest równie patologiczne, co życie rodzinne zawiadywane przez alkoholika i wariatkę. Augusten doświadcza obu na raz. To taki Parnassus, ale przeniesiony na wymiar codzienny, do smutnej, zwiędłej i rozczarowującej rzeczywistości, w której samemu trzeba mierzyć się z mroczną wyobraźnią innych. I w przeciwieństwie do Parnassusa — przepełniony seksualnością. „Psychiatryczna” rodzina Finchów to komuna dziwaków, na czele której siedzi dyplomowany lekarz, porozumiewający się z Bogiem za pomocą własnego stolca. I w tym wszystkim on, Augusten Burroughs, który wspominając te historie po latach, jest równie autentyczny jako sześciolatek, jak i prawie dorosły chłopak (jego sposób budowania logiki w zdaniach!). Zjadłem tę książkę momentalnie, zapchałem się nią jak świnia i pokwikiwałem smutnawo, że mi się skończyła. Potrzeba mi więcej (Spragniony dopisany do listy). Zdaje się, że będę potrzebował odświeżyć też adaptację filmową, tak porównawczo. Film widziałem dwa lata temu — moja kapryśna pamięć do filmów bywa zaskakująco krótka, lecz w tym przypadku historia utrwaliła się we mnie twarzami aktorów. Tak więc nie obeszło się bez nich przy samym czytaniu. Zwiastun poniżej:
























Pozostaw komentarz!