Bullsik Gallery | Michał Szyksznian
14wrz/09

26 stopni wtajemniczenia

140909Alfabet łaciński zawiera 26 liter. Dziś kończę 26 lat i znam już je wszystkie. Od teraz będę mógł zajmować się nie tylko poszczególnymi znakami - teraz będę mógł składać je w słowa i zdania. Towarzyszy mi patetyczna świadomość tego, że coś się we mnie dokonuje, staje, spełnia jak klątwa. Nabieram przekonania, że noszę w sobie własną istotę, własne niezmienialne sedno. I tak mi trudno zadać sobie pytanie czy ten finisz jest dobry... 26. Oto koniec aktu, dorosłość.

Może powinienen z tej okazji poczynić parę wyznań. Jak już wielokroć wspominałem żyję w Pomiędzy, w krainie, która jest prostą metaforą rozdwojenia, na jakie zresztą cierpi wielu z nas. Jestem mężczyzną o umyśle z żeńskimi zdobieniami, jestem dorosłą istotą o twarzy młodego, jestem drapieżcą seksualnym skrytym w ramionach monogamii, jestem zablokowanym twórczo pomysłowym kreatorem, etc. To przybrało rodzaj obsesji, we wszystkim widzę te dychotomie, które - według nauczań mądrej filozofii - istnieją po to, by się z sobą ścierać i generować nowe, dynamiczne rezultaty. Pytam zatem: czym są moje rezultaty?

Moim pierwszym w życiu słowem musiało być pozbawione znaczenia, płaczliwe "Aaa..". Następnie przeszedłem do zanegowania rzeczywistości w formie "Bee". Przy C pojawiła się Ciekawość. "Co to jest?" - pytałem. "Dupa" (jako czterolatek przechodziłem pierwszą fazę używania wulgarnych słów). Następnie "Eee", w formie odmowy wysublimowanej, bardziej świadomej. No i rzecz jasna "Fuu", umiejętność oddzielania pereł od gnoju. I tak się przetoczyłem dalej przez ten alfabet i dotarłem w końcu do Zet. Zmęczony. Zaczepny. Zaborczy, zaciekły, zwieszony, zdławiony, zagmatwany, zawikłany, zbolały, zatruty, zrażony, złośliwy, zirytowany, zaniepokojony, zasępiony, znużony, zawieszony, zahamowany... Zdaje się, że zgromadziłem zawikłany zestaw zjawisk. Zestawione zdają się zasklepiać w zamęt i zgubienie. Zniknąć. I znowu się zrodzić. A!

Ale przecież nie jest tak źle, to bardziej poezja na potrzebę chwili niż skomlenie czy narzekanie. Przyznaję, że przez ostatnie dwa lata za bardzo stonowałem. Cierpię na przewlekłe nieporuszenia. Mam uboższą mimikę twarzy. Cichnę i obserwuję. Natomiast ta dzisiejsza urodzinowa świadomość bycia skompletowanym do działania daje obraz wielu możliwości i jakoś mnie łechce. Jestem piekielnie ciekaw co się wydarzy. W mojej głowie, na moim papierze. Czyli w życiu moim.

Komentarze (0) Trackbacks (0)

Brak komentarzy.


Dodaj komentarz


Brak trackbacków.

Living on video

Velvet Goldmine - Baby's On Fire (after Brian Eno) (1998)

UserOnline

Users: 4 Guests, 2 Bots

Meta

Ostatnie prace

Ostatnie komentarze

Popularne wpisy

Archiwum

Last.fm

24 minutes ago
26 minutes ago
29 minutes ago
32 minutes ago

Tagi

alchemia alkohol Batman Bitter Glitter Bluewater Productions David Bowie David Lynch fantasmagorie film filozofia Friedrich Nietzsche Gombrowicz Google Grace Jones Grecja Justin Bieber kino koncert Kraków Którędy? Lady Gaga libido literatura Madame La Kukuruku MansonPl Marilyn Manson miasto Michael Jackson muzyka podróż porno praca magisterska prace publikacje sny studia szkice sztuka telewizja urodziny Warszawa wystawa youtube znajomi śmierć